• Relacji z podrózy: 17771
  • Zdjęć: 125939
  • Podróżników: 59915
  • Porad: 18827
  • Postów: 215453
  • Tematów: 91727

Samodzielna wyprawa :)

Rademenes Wyświetlono: 474 razy 2008-07-16 10:27:00
  Ocena:2.93 (174 głosów)


Wcale nie łatwa, lekka i przyjemna podróż środkami transportu wszelakimi, z psem w tle :-)
Stanęłam sobie pamiętnego czerwcowego dnia tuż po zakończeniu roku szkolnego - ja, blondynka w krótkich szortach, zielonej koszulce, okularach przeciwsłonecznych i obowiązkowym uśmiechu - na drodze wylotowej z mojego małego miasteczka, która to droga prowadziła mnie w trakcie wycieczek rowerowych do Sieradza, a dziś miała być początkiem czegoś znacznie bardziej spektakularnego. Mój uniesiony w górę kciuk nie oznajmiał tego, że wszystko jest OK, a raczej próbował skierować uwagę kierowców na siebie. Trochę bałam się, że panowie za kierownicą mój postój na tej drodze uznają za sposób na pracę (to mogłoby skończyć się źle), na szczęście plecak z podstawowym ekwipunkiem, który stał przy moich nogach, wyjaśniał wszystko.
Przekonałam się, że tylko w teledyskach piękne dziewczyny z Florydy od razu łapią okazję, a kierowca Ferrari staje się ich partnerem życiowym. Po dwóch godzinach zatrzymał się przy mnie pan kierujący trabantem i poinformował mnie, że jedzie do Dobronia - to wprawdzie niecałe 8 km, ale może tam uda mi się zatrzymać kogoś, z kim pojadę dalej. Stwierdziłam, że lepszy rydz niż nic i wsiadłam. Trochę za Dobroniem pan wysadził mnie i życzył powodzenia w podróży "dalej na zachód, północ lub południe", jak określiłam mój cel.
W tym punkcie stałam już znacznie krócej, zatrzymała się bowiem przy mnie sympatyczna pani, która jechała do Kalisza i stwierdziła, że nie ma przeszkód, bym jej towarzyszyła. Rozmowa nam się nie kleiła, gdyż businesswoman za kierownicą co chwilę odbierała telefon komórkowy, by porozumieć się z kimś w języku angielskim/ niemieckim/ francuskim/ włoskim. Dopiero tuż przed Kaliszem udało nam się zamienić parę zdań (po polsku) i dowiedziałam się, że moja dobrodziejka prowadzi agencję reklamową i nie jestem wcale pierwszą osobą, którą wiezie w jakiś region Polski. Wynikało to z jej własnych doświadczeń w jeździe "stopem" i świadomości, że dziewczyna obawia się (co zrozumiałe) wsiąść do samochodu z obcym mężczyzną, a kobieta raczej krzywdy jej nie zrobi.
Stanęłam przy jednej z dróg w Kaliszu, kupując wcześniej frytki i sok i czekałam na to, co zdarzy się dalej. Na razie nie brałam pod uwagę faktu, że minęło dawno południe, a ja nie mam pomysłu ani na dalszą trasę, ani na nocleg. Postanowiłam jeszcze tego dnia zajechać do Poznania lub Kalisza. Zupełnie niespodziewanie trafił mi się kurs do Włocławka... Nie musiałam zbyt długo czekać, przez Kalisz przejeżdżało mnóstwo samochodów, ale żaden nie przejawiał chęci zatrzymania się przy autostopowiczce... Wyjątkiem była ogromna ciężarówka. Sympatycznie wyglądający pan zagadnął mnie czy chcę się z nim zabrać do Włocławka. Sam jechał do jednej z okolicznych wiosek, ale zauważył, że pewnie nie chcę wieczorem wystawać na polnej ścieżce.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju