• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Ukraina oczami dziecka

alinka1979 Wyświetlono: 374 razy 2008-07-14 12:35:14
  Ocena:3.23 (13 głosów)


Sentymentalna relacja z podróży jaka miała miejsce w 1989 r. Może to skłoni Cię do zabrania dziecka w świat?

Wstęp
Dziś wyjazd nie jest niczym szczególnym - ot pakujemy potrzebne rzeczy, bierzemy paszport spokojnie leżący w naszej szufladzie i jedziemy. Zwiedzamy obce, ciekawe kraje, poznajemy nowych, ale mówiących w 9 na 10 przypadków po angielsku - ludzi. Świat stał się mały i ... chyba stracił na urodzie. Coraz mniej okazji do poczucia się Podróżnikiem - jesteśmy zwykle tylko świetnie zorganizowanymi turystami. Dlaczego taki wstęp? Dlatego, że moje obecne wyjazdy - choć niejednokrotnie dużo dalsze - tak mało mają wspólnego z tą jedyna prawdziwą Podróżą.

Cel podróży
Był rok 1989 - nastąpiły przemiany ustrojowe, wreszcie w sklepach towar się nie pojawiał tylko był, granice powoli się otwierały, a moi rodzice postanowili wybrać się własnym samochodem do Odessy. Z dzisiejszej perspektywy oceniam ten pomysł jako co najmniej szalony, ale wtedy - jako kilkuletnie dziecko - była tylko chęć przygody.

Przygotowania
Wrażenia z tej Podróży są wcześniejsze niż sama Podróż. Otóż, aby wjechać do bratniego kraju należało załatwić szereg formalności w radzieckim konsulacie. Konsul urzędował w willi z dość rozległym ogrodem. W związku z tym, że sprawy dość mocno się przeciągały, a ja byłam już mocno znudzona oczekiwaniem w kolejce wyszłyśmy z mamą na zewnątrz. Na terenie posesji średnio co 3 metry stały słupy z kamerami wielkości kosza na śmieci. Oko Wielkiego Brata było wtedy naprawdę wielkie i przerażające - szybko weszłyśmy z powrotem do budynku, a mi ani w głowie było marudzić. Dziś w dobie miniaturyzacji wszelkiego sprzętu kamery są praktycznie niezauważalne, monitoring tak spowszedniał, że nawet go nie zauważamy, ale wtedy te kamery z obiektywem jak denko do szampana to było coś. W Konsulacie życzliwie poradzili nam, aby zabrać ze sobą kosmetyki na handel ew. wymianę i absolutnie nie zabierać aparatu fotograficznego. Jak się później okazało była to trafne porady.

Granica
Granicę przekraczaliśmy w Medyce. Kolejkę liczono nie w kilometrach tylko
w dniach - podjeżdżaliśmy do granicy przez prawie trzy dni - i dziwo nikogo to nie irytowało. Wręcz przeciwnie - dzieci bawiły się w chowanego w pobliskiej kukurydzy, dorośli gotowali posiłki na turystycznych kuchenkach, lub leżeli na trawce dzieląc się wrażeniami z poprzednich odpraw. W sumie było jak na przemieszczającym się kempingu. Sielskość sytuacji zakłóciła mi opowieść sąsiadów z kolejki - otóż stwierdzili oni, że w poprzednim roku podczas tranzytu do Bułgarii na rumuńskiej granicy celnik zabrał ich córce lalkę Barbie. Strach o moją lalkę pamiętam do dziś - próbowałam znaleźć dla niej bezpieczne miejsce w naszym aucie. Na szczęście nikt mi jej nie zabrał.

Komunikacja i sprawy z nią związane
Po przekroczeniu granicy zobaczyliśmy "Inny świat".
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju