• Relacji z podrózy: 17771
  • Zdjęć: 125939
  • Podróżników: 59915
  • Porad: 18827
  • Postów: 215453
  • Tematów: 91727

MOJE INDIE

iza2502 Wyświetlono: 2799 razy 2008-07-12 14:32:06
  Ocena:2.93 (703 głosów)


W 44 dni dookoła Indii
MOJE INDIE, CZYLI PRZEZ KRAJ KONTRASTOW W 44 DNI


Pierwsze wrażenia

Wszystkim tym, którzy planują podróż do Indii polecam rozpoczęcie jej od New Delhi. Tak właśnie zrobiliśmy. Już na lotnisku pomyślałam czy Indie to na pewno miejsce, do którego chciałam przyjechać aż na sześć tygodni.

Wyprawę do Indii planowaliśmy już od pewnego czasu. Jednak nie przygotowywaliśmy się do niej jakoś specjalnie. Przynajmniej ja tego nie robiłam. Raz obejrzałam program poświęcony Kolkacie, który zdecydowanie nie zachęcił mnie do odwiedzenia Indii. Dlatego interesujące informacje zdobywałam od kolegów z pracy, którzy urodzili i wychowali się w Indiach oraz reportaży ludzi, a wstrząsające programy omijałam.

Lotnisko w New Delhi jest po prostu obskurne, brzydkie i niefunkcjonalne. Niekończące się korytarze, strome schody, po których trzeba się wspinać, brak oznaczeń i nieprzyjemne spojrzenia personelu w 99 % męskiego. Można rzec- świetny początek. Ze złapaniem taksówki również nie było łatwo. Naganiacze lgneli do nas, wręcz nie można było się od nich uwolnić. Wówczas najlepiej po prostu ich ignorować, unikać nawiązania kontaktu wzrokowego i dyktować kwotę, za która chcemy być dowiezieni na miejsce. Jest to nawet zabawne, gdyż wszystkie sytuacje, kiedy się targowałam miały podobny schemat. Taksówkarz, kierowca rikszy, sprzedawca zawsze rzucał mi gigantyczna kwotę. Ja zdecydowanie mówiłam mu sumę dziesięciokrotnie niższą i przy niej obstawałam. Oczywiście nigdy się na nią nie godził, więc odchodziłam, żeby dosłownie już za moment usłyszeć, że się zgadza.

Nasz pierwszy wieczór w Indiach pamiętam jak dziś. 16 października, dzielnica turystyczna - Main Bazar, dużo hoteli, kafejek internetowych, restauracji, sklepików. Kris wyskoczył do sklepu po papierosy i wodę a ja z niedowierzaniem patrzyłam na pokój, w którym się znajdowałam. Tysiące myśli przebiegało przez moja głowę. Zadawalam sobie pytania:, „co ja tutaj w ogóle robię, jak mogłam rzucić pracę dla czegoś takiego, jak mogłam być tak głupia żeby tutaj przyjechać?"

Pokój był okropny, wprawdzie kosztował nas jedyne 200 rupii za noc, ale pokoje dużo droższe nie różniły się aż tak bardzo standardem. W środku nie było klimatyzacji, jedynie wiatrak, którego prędkości obrotu nie można było kontrolować a który bliski był oderwania się.

Okna, tradycyjnie bez szyb, powodowały, że w pokoju było głośno od trąbienia rikszy, samochodów, panował zaduch będący skutkiem zanieczyszczonego powietrza. Ściany porośnięte grzybem i brudem, plamy na prześcieradle, pajęczyny i śmierdząca łazienka. Nie mogłam spać przez całą noc, dopiero nad ranem udało mi się zasnąć. Hałas, który dobiegał z ulicy był przerażający.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • M. / 2008-11-26
    Hej,
    mieszkam w Indiach ponad dwa lata. Muszę przyznać, że bardzo rzetelnie opisałaś ten kraj. Na pewno inaczej patrzy się na to wszystko, gdy jest się na wakacjach, a inaczej niż gdy się tu mieszka i pracuje...
    Trzeba jednak pamiętać, że pomimo, iż wszystkie te historie brzmią jak bajka i na pewno przyjemnie się to czyta, jest to kraj, w którym może nas spotkać coś bardzo nieprzyjemnego...Nasza ostrożność często się tępi.Wszędzie jest głośno, wszyscy nagabują, rozwolnienie z czasem staje się takie zwyczajne, a ruch uliczny przestaje przerażać...A tu nagle ktoś łapie dengę, innemu przy transfuzji ratującej życie przetaczają krew z wirusem HIV (większość transfuzji kończy się gratisami w postaci HIV lub żółtaczki), albo ameba lub może wypadek drogowy i zszywanie ślicznej buzi w rzeźni...Tu nie ma żadnych norm, zasad, certyfikatów, bhp...Niestety myślimy o tym, dopiero wtedy, gdy wydarzy się tragedia.Co mogę doradzić? M.in.szczepienia, dobre ubezpieczenie z medycznym transportem lotniczym do Polski ( Warta jak na razie nie zawiodła w sytuacji krytycznej), ostrożność, szanowanie miejsc świętych,unikanie opierania się o wszelkie barierki, unikanie wind, w miarę rozgarnięci kierowcy, zawsze zapięte pasy i ograniczone zaufanie do Indusów...Pozdrawiam
  • paramedic / 2008-10-08
    Gratulacje. Wybiramy sie z żoną w przyszłym roku - we wrześniu - na około 30 -dniową wyprawe do Indii ( to dobry czas? bo czytam sprzeczne opinie ) , ale dodatkowo chcemy odwiedzić Nepal - Katmandu i okolice. Wiem że to mało czasu, ale damy rade mam nadzieje. Północ Indii, Nepal oraz plaże Goa ( jeszcze bardziej mnie utrwaliłaś w planie, po relacji ) jesli sie uda dotzreć na wyspy Lakszadwip ( słyszałem, że to nie łatwe ) to było by pięknie. Gratuluje naprawde wspaniałej relacji, jest bardzo budująca oraz powodująca wściemięgliwość. Czyli szczera. I o to chodzi. Napisze moje wrażenia po powrocie i czy dostałem sie do raju - Lakszadwip ( tak to nazywają )
  • Izabela / 2008-09-16
    Dziękuję wszystkim za oceny i komentarze. Ciszę się, że swoimi przygodami w Indiach zainteresowałam aż tak dużo osób.
    Na razie dostałam same bardzo miłe opinie.Świetnie jest usłyszeć, gdy piszecie, że po przeczytaniu sami macie ochotę spakować plecak i tam pojechać.
    Nie ma na co czekać!
  • marlena / 2008-09-14
    świetny artykuł, naprawdę gratuluję talentu:). Po tym co przeczytałam, jestem pewna,że któregoś dnia "spakuje plecak" i tam pojadę:)
  • Hania / 2008-07-23
    W pełni zgadzam się z opinią Agi. Twoja relacja z podrózy potwierdza różnorodność Indii - zderzenie skrajnego ubóstwa z bogactwem. Tekst czyta się z przyjemnością, a Twoje osobiste odczucia wplecione w tekst sperawiły iż czułam się tak ,jakbym była tam z Tobą i widziała to wszystko. Myślę, że Twoj tekst jest też dowodem na trafność powiedzenia - "podróże kształcą" ( jak wiele można dowiedzieć się o zwyczajach ludzi, ich codziennych zachowaniach i jak czasem ograniczone zaufanie należy mieć do innych - mam tu np. na myśli pana z pociągu, który wydawał się być miły a oszukał Was nie płacąc za rikszę). Przyznam, że niektóre opisy mną wstrząsneły -zwłaszcza ludzie umierający na ulicach, ich jęki które słyszałaś - i choć wiem o tym z telewizji, filmów itd., to jednak śwaidomość, że widziałaś to na własne oczy jakoś szczególnie mnie poruszyła; Ale dobrze, że opisałaś też zabawne zdarzenia, które budziły uśmiech na twarzy - małpka kradnąca chipsy - już widzę minkę zdębiałego Krisa...). Tak trzymać Iza - masz łatwość w przekazywaniu relacji, fajnie piszesz. Czekam na kolejne relacje:))
  • aga / 2008-07-20
    Powszechna opinia o różnorodności Indii została w pełni potwierdzona...
    Przeczytałam to jednym tchem - świetnie, że skupiłaś się nie tylko na realnie istniejących miejscach i zwyczajach, ale wplotłaś w opowieść osobiste odczucia - aż chce się spakować plecak i osobiście skonfrontować je z własnymi wrażeniami. Cóż, może kiedyś.....
  • Ania / 2008-07-13
    Niesamowita wtcieczka....tyle przygod,piekne zdjecia.....az chce sie ta jechac.
    Tylko jadac na wlasna reke mozna poznac od podszewki kulture, zycie i obyczaje ludzi, poczuc klimat miast, natury.... Cos cudownego.....
    Koniecznie musisz napisac relacje z pobytu w kolejnych krajach!
    Czekam z niecierpliwoscia....
    Siostra

REKLAMA


IndieWybierz obszar który Cię interesuje

IndieChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju