"Dolina Monumentów"
Darek Strzelecki Wyświetlono: 426 razy 2008-06-03 12:51:27![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.40 (95 głosów) |
Fragment z dziennika podróży do USA, dotyczący Doliny Monumentów ("Monument Valley"), oczami turysty.
Granicę pomiędzy Arizoną i Utah przy drodze US 163, stanowi bezkresny obszar Równiny Kolorado, urozmaicony z rzadka skalnymi ostańcami. To słynny Monument Valley, obszar wykreowany przez reżysera filmowego Johna Forda oraz aktorskie role Johna Wayne'a. Setki, może tysiące razy odwiedzany przez producentów filmowych, wideoklipowych, czy fotografów. Księżycowy krajobraz i niczym oceaniczne promy, monumentalne płaskowzgórza z kruchych łupków i piaskowców. Teren, którego gospodarzem są Indianie Nawaho, którzy skrzętnie zagrodzili kolczastym drutem naturalne dojścia do górujących w krajobrazie skał. By do nich dotrzeć, trzeba na chwile zapomnieć o wspaniałości miejsca, wyjść z zauroczenia i zderzyć się z brutalną rzeczywistością. Przyziemną opłatą za wjazd. Dalej w dzikim terenie turysta podróżuje najczęściej specjalnie przystosowanymi pojazdami Indian. Można własnym, ale z dużym prawdopodobieństwem uszkodzenia zawieszenia na kamienisto - szutrowej nawierzchni.
Na westernowe symbole można równie przyjemnie popatrzeć z drogi głównej lub tej prowadzącej do wejścia na teren rezerwatu. Tak zwane "The Mittens", czyli "Rękawiczki", charakterystyczne dla widoków tej części Ameryki skały, "Mitchell Mesa", "Gray Whiskers", "Sentinel Mesa", "Big Chef", czy "Stagecoach", widać praktycznie z każdego miejsca. Samotne olbrzymy wśród odcieni morza czerwonego piasku, rachitycznych suchorośli, pomiędzy którymi prosta, asfaltowa droga, która w pejzażu, wydaje się ginącą przed linią widnokręgu nitką. Amerykański Dziki Zachód, definiowany przez przetrwałe, dumnie górujące pomniki natury, niezdobyte przez dawną rzekę, w nurtach której znalazła swój kres większość pierwotnego skalnego terenu. "Pomnikowa Dolina" jest absolutnie zaprzeczeniem tego, co każdy wyobraża sobie definiując jej nazwę. To nie długa, śródgórska rynna. Przeciwnie. Tu w "Valley" krajobraz jest monotonny. Gdyby nie tajemniczość i kolorystyka zachodzącego Słońca, możnaby rzec - posępny, przygnębiający widok. Płasko jak na bezwietrznym morzu, gdzie linia horyzontu zderza się z niebem. Niedbale sklecone przydrożne kramy Indian, ziemianki wśród stepu, zabiedzone, może zapomniane gospodarstwa, na których z rzadka pojawia się człowiek. Od czasu do czasu drogą przejedzie zbłąkana ciężarówka, czy turystyczne auto. Bo mimo wszystko nie zobaczyć symbolicznego "Monument Valley", to jakby nie widzieć Stanów Zjednoczonych. Ale nie daj Boże tu mieszkać! W tym miejscu Ziemi z pewnością lepiej legitymować się statusem wędrowca, niż miejscowego. Bo przyjemnie zabrać do domu trochę czerwonego pustynnego piasku i podziwiać ujarzmionego w szklanym naczyniu, niż stąpać po nim całe życie.
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















