• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 59576
  • Porad: 18827
  • Postów: 215187
  • Tematów: 91643

Krótkie spięcie, czyli wrażeń kilka z burzliwej zachodniej ściany Annapurny

moraw Wyświetlono: 936 razy 2008-05-13 23:03:06
  Ocena:2.57 (528 głosów)


Krótkie spięcie, czyli wrażeń kilka z burzliwej zachodniej ściany Annapurny
www.piotrmorawski.com

Sam nie wiem, czy przesadziliśmy. Siedzę teraz w bazie, patrzę na wierzchołek i jestem zadowolony. Ba, jak sobie przypomnę ostatnie dwa tygodnie... a może i więcej. Zatem zacznijmy od początku.

Sam wierzchołek miał być zdobyty szybko. Do tego była potrzebna dobra aklimatyzacja i oczywiście dobry zespół. Jedziemy w wypróbowanym składzie: Piotr Pustelnik (któremu oczywiście brakuje już tylko Annapurny do Korony), Peter Hamor, Darek Załuski i niżej podpisany.

Jako aklimatyzację wybieramy Ama Dablam, która została nam
przedstawiona, jako tłumna, całkiem trudna (do V w skale), ale śnieżna i z poręczówkami po starych wyprawach.

Tłumu nie ma. Jesteśmy tylko w bazie my. Śniegu też nie ma. Sama skała i lód. Stare poręcze są, ale niewiele. W ciągu 12 dni akcji (24 marca przybywamy do bazy) kładziemy 1000 metrów poręczówek, zakładamy 3 obozy: C1 na 5750, C2 na 6000, C3 na 6400 i podejmujemy atak szczytowy. Sporo wspinania w skale w dolnych partiach. Cała grań do
trójki bez śniegu, także kluczowy kuluar powyżej obozu II. Na ścianie (o wycenie podobno VI) przed dwójką wiszą stare liny, ale i tak strach się do nich wpiąć. Ogólnie krucho i wcale niełatwo. Jednak największe zdziwienie czeka nas podczas ataku szczytowego. Idziemy stromym, lodowym polem, które ani na moment nie odpuszcza. Serak, od którego
góra przyjęła nazwę (czyli Dablam) jest cały popękany.

Szukamy drogi bokiem po skałach, następnie wychodzimy na szczytową grań. Sporo roboty, ale z Peterem 3 kwietnia stajemy na szczycie. Everestu jak na złość nie widać. A obiecywali takie piękne widoki. Dzień później Pusty
i Darek mają jeszcze gorszą pogodę, ale też meldują się na
wierzchołku. Trzy noce w trójce na 6400, kilka nocy w dwójce i jedynce, udane wejście na wierzchołek, czyli prawie 7000 metrów - mamy pełne podstawy by czuć się dobrze zaaklimatyzowanymi.

Szybko pod Annapurnę. Jeszcze w międzyczasie wybory w Katmandu, problemy z helikopterami i plagi egipskie. Po tygodniu siedzenia i jedzenia w Pokharze, śmigło w końcu do nas przylatuje. Na skutek interwencji ustnej Piotra. Cóż, lata praktyki. Najważniejsze, że 15 kwietnia jesteśmy w bazie. Oprócz nas wyprawa wojaków słowackich atakuje samobójczo drogę normalną. Spadają im lawiny, niszczą się
obozy, ludzie ranni schodzą z pola walki. Słowacy są pod obozem II. Dalej już nie dotarli.

My od razu do góry. Jak zwykle droga przez lodowiec pod ścianę zachodnią jest zagmatwana. Nasze żebro Gabarova wygląda imponująco, trochę podobnie jak na Ama Dablam: mało śniegu, dużo lodu i skały.
Szczególnie jedna skalno-lodowa bariera budzi nasze wątpliwości.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


NepalWybierz obszar który Cię interesuje

NepalChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju