• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Jeden dzień w kraju na końcu tęczy. Mauritius.

api6 Wyświetlono: 845 razy 2008-05-09 01:08:57
  Ocena:2.41 (106 głosów)


Mauritius i biała kobieta.
Veronique zawiozła mnie do Tamarin. Wysiadłam z samochodu a ona pospiesznie odjechała. Rozejrzałam się niepewnie, wzięłam głęboki wdech, poprawiłam plecak i ruszyłam przed siebie. Muszę jakoś rozpoznać to miejsce, gdzie jestem zupełnie obca, a moja opalona skóra świeci białością.Zobaczyłam mały wózek ze szklaną gablotką. Obok stały dwie kobiety. Jedna z nich miała na sobie tradycyjne indyjskie ubranie, to pewnie sari - pomyślałam, bo nic innego nie przychodziło mi do głowy. W każdym razie jej ciemna twarz wyraźnie odcinała na tle pomarańczowych szat, które spowijały jej sylwetkę. Druga była ubrana na sposób europejski, ale miała skórę czarną jak smoła. Obydwie patrzyły na mnie z takim samym zaciekawieniem z jakim ja patrzyłam na nie. Podeszłam. W gablocie zobaczyłam równo ułożone, obrane i przygotowane do zjedzenia połówki ananasów. Kupiłam dwie. Kobieta zapakowała je w plastikowy woreczek i nie odrywając ode mnie wzroku wydała mi resztę.Poszłam wąską uliczką w kierunku plaży. Mijały mnie kobiety i mężczyźni, wszyscy przyjaźnie się uśmiechali i rzucali swoje Bonjour! Sava? Sava - odpowiadałam oddając uśmiech, jakby była no najbardziej naturalna rzecz w moim życiu. Ale muszę przyznać, że się zastanawiałam czy sava. Bo przecież co ja tu sama robię?!Jakiś niewielki pies, ze zmierzwioną sierścią przewrócił kosz ze śmieciami w poszukiwaniu jakiś kąsków, wytrącając mnie tym samym z moich przemyśleń, na które i tak już było za późno. - Jezu jaki biedak! - pomyślałam. Miejscowe psy nawet nigdy nie powąchały takich specjałów jak eukanuba... Dotarłam do plaży. Mój plecak ważył chyba z 10 kilogramów. Miałam w nim dwa aparaty fotograficzne, obiektywy, bluzę, półtoralitrową butelkę z wodą, dwie połówki ananasa, które przed chwilą kupiłam, pieniądze, przewodnik, mapę i jeszcze tysiąc niepotrzebnych rzeczy takich jak notatnik, długopisy, ołówek, chustki do nosa i sama nie wiem co jeszcze. Usiadłam na gorącym piasku, dochodziła jedenasta. Wyjęłam kolejno aparat, zmieniłam obiektyw, potem ananasy. Zakopałam stopy nieco głębiej w piasek, żeby nieco je ochłodzić. Wbiłam zęby w ananasa. Sok popłynął mi po brodzie. Dobry był ten ananas, soczysty i słodki. Potem tego samego dnia zjadłam jeszcze kilka, bo nic innego do jedzenia nie znalazłam na ulicach Quatre Bones. Tamarin. Więc to jest ta sławna miejscowość odkryta przez francuskich surferów w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia... Posiedziałam jeszcze trochę na plaży, po czym przypomniałam sobie, że przecież to nie jest cel mojej dzisiejszej wyprawy. Zabrałam więc plecak i ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Musiałam się chwilę zastanowić zanim pojęłam, po której stronie drogi mam stanąć.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
MauritiusWybierz obszar który Cię interesuje

MauritiusChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju