Drogowa trasa Srinagar – Kargil – Leh - Manali, to jedna z najpiękniejszych na świecie. Wiedzie przez 900 kilometrów himalajskich serpentyn, kilkusetmetrowych przepaści, wszechobecnego pyłu, niemiłosiernego słońca, jednak przede wszystkim pośród zapierających dech w piersiach widoków.
Dżipem przez Himalaje
Marek Rachoń2008-05-05 18:15:50
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.68 z 5.00. 53 głosów oddanych
w kurtki puchowe, parze Japończyków spod grubych szali widać tylko oczy, młody Chińczyk ze śladami afrykańskiej urody szczelnie zapięty w śpiworze, tylko kierowca w sandałach, bez skarpet, jedynie we flanelowej koszuli. Ruszamy punktualnie. Sen nas dziś jeszcze nie dopadł. Mam nadzieję, że kierowca jednak troszkę się zdrzemnął. Nie sądzę, aby ktoś zmienił go przed końcem trasy. Europejskie normy pracy daleko odbiegają od standardów indyjskich. Wysoko w Himalajach nikt nie słyszał o ośmiogodzinnym, zmianowym czasie pracy. Po kilkudziesięciu minutach jazdy wszystkich prócz kierowcy zmorzył sen. Chińczyk zasnął na popielniczkę, Hindus w puchówce na przyjaciela, Japończycy dzięciołują, ja co chwilę walę głową o szybę. Ciemno, ciepło, przyjemnie ciasno. Pierwszy postój w najwyższym punkcie na trasie, na przełęczy Taglang La - 5328 metrów nad poziomem morza. Po Khardung La - 5602 m n.p.m. jest to najwyższe miejsce na świecie, gdzie można dotrzeć samochodem. Świt. W oddali lodowiec, skaliste szczyty, wschodzące słońce. To nic, że po wyjściu z samochodu przeraźliwe zimno, wiatr przeszywający do szpiku kości, potłuczone mięśnie i obolała głowa. To jedna z najpiękniejszych chwil podróży.
Na dłuższy postój zatrzymujemy się w Pang. Jedyna większa osada na trasie. Składa się z kilkunastu namiotów ochrzczonych hotelami i restauracjami. W menu królują potrawy jajeczne, ćapati(hinduski chleb pieczony bez zakwasu) oraz Pepsi. My udajemy się do Potala Restaurant, prowadzonego przez trzypokoleniową rodzinę (babka+matka+córka) o mongolskiej urodzie. Zamawiamy vegetable omlet & ćapati & masala tea. W namiocie potwornie śmierdzi gazem palnym, olejem napędowym i mieszaniną ludzkiego potu. Już lepiej jeść na dworze, gdzie bez zmiłowania grzeje słońce. Pang rozbijany jest tylko na te kilka tygodni, kiedy drogi są przejezdne. Wyjątkowo krótki sezon, jakieś 7-8 tygodni.
Dalsza droga wiedzie tasiemcowymi serpentynami. Na jednym ze zboczy naliczyliśmy 12 zakrętów. Upadki, osunięcia w przepaść wcale nie należą tu do rzadkości. Wraki ciężarówek i autobusów straszą swoimi szkieletami. Nikt ich stąd nie wydobywa. Pozostaną tu już na zawsze jak zatopione statki na dnie oceanu. Nawet na naszym kierowcy te stalowe trupy robią wrażenie. Za każdym razem głośno cmoka, wspominając w swoim języku pamięć kolegów. Jedziemy bardzo powoli. Na krótkich prostych udaje się czasem osiągnąć 40km/h. Na więcej nie pozwala rozsądek kierowcy i nierówności drogi. Asfalt wysoko w Himalajach jest luksusem. Przeważają ubite drogi z wystającymi tu i ówdzie kamieniami. Na te większe trzeba bardzo uważać. Nawet przy niewielkiej prędkości spotkanie z takim może unieruchomić dżipa na dobre. Jeszcze gorzej, gdy awaria auta blokuje cały ruch na drodze. Tak stało się, gdy jedna z olbrzymich ciężarówek z konwoju indyjskiej armii odmówiła dalszej jazdy. Powód: przebita opona. Żołnierzom jednak nie specjalnie spieszyło się z wymianą koła. Tu, w Indiach czas płynie inaczej. Nieważne, że korek robił się coraz większy, a na wyminięcie pojazdu nie było sposobu. Bo droga niewyobrażalnie wąska, po jednej z jej stron skalna ściana, po drugiej kilkusetmetrowa przepaść. Dopiero, czy już(tu czas płynie inaczej), po dwóch godzinach wojskowym mechanikom udało się ożywić pojazd.
Do Manali dotarliśmy po 21 godzinach od wyruszenia z Lehu. To i tak niezły czas, biorąc pod uwagę postoje, przerwy, częste kontrole paszportowe i kapryśność pojazdów mechanicznych. Nie mając już na nic siły, daliśmy się uwieść pierwszemu hotelowemu naganiaczowi, który porwał nasze bagaże.
Marek Rachoń
pasjonat podróżży, mimo że na koncie ma jak na razie niewiele zwiedzonych Państw
Tomasz, 2008-05-22 17:25:12
Pozdrawiam pasjonatka podróży K.Z.
kziobrowska, 2008-05-17 20:25:46
Zobacz zdjęcia:
Indie
Indie - wybierz obszar, który cię interesuje:















































teresa kurzyna, 2008-05-26 19:46:35