English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Arktyka » Biegun Północny 2008 - Rafał Szczepanik

Biegun Północny 2008 - Rafał Szczepanik

Rafals1976
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Rating 5/5Ocena 5.00 z 5.00. 6 głosów oddanych

Fotografie z międzynarodowej wyprawy na Biegun Północny. 29 kwietnia 7 osób (4 Amerykanów, Kanadyjczyk, Brytyjczyk i ja) dotarło na nartach na biegun. Szliśmy 17 dni, w tym czasie pokonaliśmy ok. 160km (ok. 110km w linii prostej, plus dryfowanie i omijanie przeszkód). Bagaż znajdował się na saniach, ok. 45kg na osobę. Temperatury wynosiły od -20 do -35 stopni, wiatr od zera do 70km/h, przez 8 dni mieliśmy słoneczną pogodę.

Obejrzyj slideshow

Odyssei
Fotografia zrobiona na samym biegunie, 29 kwietnia krótko przed północą.
Odyssei
Ja i moje sanie, które zawierały cały bagaż. Na początku ważyły 48kg, na końcu ok. 37kg. W środku ubrania, blisko 10 kg jedzenia i paliwa, telefon satelitarny, GPS, apteczka, śpiwór, 1/3 namiotu (resztę nieśli moi współtowarzysze), aparat fotograficzny i zapasowe baterie, książka, kosmetyki, narzędzia, zapasowe wiązanie do nart, drugie buty itp itd.
Odyssei
To tutaj przylecieliśmy samolotem ze Spitsbergenu i tu rozpoczęła się nasza wyprawa. To rosyjska stacja polarna Barneo (znana też pod nazwą Borneo). Ponieważ jest na lodowcu, dryfuje i codziennie jest w innym miejscu. My wylądowaliśmy gdy znajdowała się ok. 120km od bieguna.
Odyssei
Tym samolotem przylecieliśmy na Arktykę. To rosyjski Antonov. Ten egzemplarz pamięta co najmniej Breżniewa. nie ma luku bagażowego - w kokpicie sa i ludzie i psy i towary. Oczywiście wszystko trzeba zapakować samemu, przez tylny właz. tu nie ma obslugi lotniskowej. Poza panem, który jeździ traktorem i wyrównuje pas startowy na zamrożonym oceanie. Wygląda to nieco śmiesznie - traktorzysta ma a sobie kapok. Ale zważywszy, że pod nim jest kilkaset metrów wody a pod traktorem lód może się załamać...
Odyssei
Tak wygląda zamarznięty ocean arktyczny. Wypiętrzenia mogą sięgać do 4m, a pojedynczy grzbiet mieć długość kilku kilometrów (taki właśnie widać na horyzoncie). Niestety codziennie przekracza się 20-30 takich grzbietów. Najtrudniej przeciągnąć przez nie sanie.
Odyssei
Tak wygląda droga w ładną pogodę i po łatwym terenie.
Odyssei
Niestety czasem pojawia się mgła. Wtedy horyzont zlewa się z niebem, a wzrok męczy dużo szybciej. trudniej też szukać łatwiej drogi pomiędzy wypiętrzeniami i szczelinami.
Odyssei
Ocean arktyczny wiosną topnieje i pęka. Trzeba obchodzić szczeliny pomiędzy kawałkami lodowca (tylko wąskie można przeskoczyć). Czasem taka szczelina niestety ciągnie się kilometrami - nadkłada się sporą drogę. Jednak nikt nie ryzykuje stąpania po kruchym lodzie. Wpadniecie w wodę nie jest przyjemne. A świadomość, że to przecież ocean i że woda ma tu głębokość setek metrów nie dodaje odwagi ;-)
Odyssei
Na szczęście niektóre głazy i wypiętrzenia udaje się po prostu obejść. To mniej męczące, ale przede wszystkim lepsze dla utrzymywania ciepłoty ciała. Regularny ruch to stała temperatura ciała: można raz sie ubrać i iść wiele godzin. Nieregularny wysiłek jest tragiczny. Najpierw stajesz (bo w przewężeniu robi się korek) i wychładzasz. Gorsze jest jednak... zapocenie. Przeciągając sanie przez gruzowisko głazów lodowcowych człowiek szybko sie zapaca, ubranie mu wilgotnieje, później ta wilgoć zamarza... Sporą część dnia spędzałem więc na mrozie w samym t-shircie!!! Lepiej lekko sie nie dogrzać (a przeciąganie sań bardzo rozgrzewa) niż przepocić choćby odrobinę. Brzmi absurdalnie, ale to podstawa podróży polarnych.
Odyssei
Wyprawa polarna to praca zespołowa. Wspólnie składamy i rozkładamy namiot, wspólnie gotujemy, wyznaczamy trasę, tempo. A przede wszystkim - pokonujemy szerokie przeszkody. Ustawiamy się w linii i... "podaj cegłę"
Odyssei
Tą fotografię zrobiłem o pierwszej w nocy. Latarka jest zbędnym elementem wyposażenia polarnika. Za to sen jest utrudniony: w jasnożółtym namiocie, do którego wpada słonce, jest wyjątkowo jasno. Klapki na oczy - sprzedawane głównie na lotniskach - są bardzo przydatne. Tylko trzeba nastawić alarm, bo rano nie obudzą nad pierwsze promienie słońca.<br />Za to nie trzeba się martwic, ze nie zdążysz rozbić obozu przed zmrokiem. Wręcz odwrotnie: część wypraw - by szybciej dojść do celu - wydłuża sobie sztucznie dobę do 30 godzin.
Odyssei
Rozbijanie i zwijanie obozu to sztuka precyzji i synchronizacji - kwintesencja zespołowej organizacji pracy. Po pierwsze, wszyscy zaczynamy je rano zwijać w tej samej minucie - by jedni nie skończyli przed innymi. Musieliby wtedy stać bezczynnie, czekać - czyli zamarzać. Mogliby biegać w kółko - ale to marnotrawienie energii i kalorii które zjedliśmy. Po drugie, nic lekkiego nie leży luźno na śniegu - wiatr to zaraz ukradnie. Kolejność pracy jest więc ustalona: ktoś podaje sprzęt z namiotu, ktoś inny od razu wkłada go do sań. I tu też nie ma dowolności: najcięższe rzeczy na dno, by sanie miały nisko środek ciężkości i były stabilne na wertepach. Krótko mówiąc, budowanie i zwijanie obozu to projekt, w którym każdy wie dokładnie co w którym momencie ma zrobić. Synchronizacja niemal maszynowa. Wszystko bez słów - łopocząca na wietrze płachta namiotu i tak by to zagłuszyła. Chaos i improwizacja są teraz surowo wzbronione.
Odyssei
Obóz na środku oceanu. pod nami kilka metrów lodu i kilkaset wody. Gdzie nie spojrzeć - biel. Cisza, spokój, słychać tylko wiatr albo padający niekiedy śnieg. Przez 17 dni jesteśmy na prawdziwym pustkowiu. W tym czasie tylko 2 razy spotkaliśmy inne wyprawy. Dryfowanie lodowca powoduje, że nawet jeśli by się chciało podążać czyimś śladem, można to robić kilka godzin, maksymalnie jeden dzień. Rano nie będzie już ścieżki przetartej przez poprzedników. na biegun każdy zespół dochodzi własną i niepowtarzalną drogą - to zupełnie inaczej niż w górach.
Odyssei
Wieczór jest piękny. Gotujemy obiad - oczywiście wszystko na bazie topionego śniegu (trzeba uważać by nie kopać zbyt głęboko - tam woda jest słona). Za chwile zjemy liofilizofane spaghetti albo ryż z mięsem. Do tego rozpuszczona czekolada, albo napój izotoniczny. Na deser będzie słodki batonik albo suszone owoce. <br />A nad maszynką rozwiesiliśmy nasze czapki, rękawiczki, wkładki do butów. może to niezbyt apetyczny widok, ale dzięki temu szybciej wyschną. Potem dosuszymy je, śpiąc razem z nimi w śpiworze.
Odyssei
To ja w niemal pełnym rynsztunku - w czasie gdy nie idę z saniami, nie grzeję się, więc muszę być maksymalnie ubrany. Superciepła kurtka puchowa, pod nią polar 300 i oddychająca koszulka. Na głowie czapka, gogle i najważniejsza- maska chroniąca nos, najbardziej narażony na odmrożenia. A dokładnie dwie maski: gdy jedna zamarznie (w wydychanym powietrzu jest para wodna która osiada na masce), zakładam druga a pierwszą suszę na własnym ciele. Wkładam ją między koszulkę a polar, na ramieniu (jest najmniej czułe na zimno). Na rekach polarowe rękawiczki, na nich puchowe łapawice (co chwilę je zdejmuję - nie są wygodne gdy potrzebuję wykonać coś precyzyjnego). Na nogach spodnie z polaru, na nich wiatroodporne z goreteksu. I superciepłe śniegowce, zrobione z twardej skóry oraz bardzo grubej wyściółki (z materiału przypominającego w dotyku filc). Pod nimi 2 pary skarpet narciarskich.
Odyssei
Tym helikopterem Rosjanie zabrali nas z bieguna. Razem z nami wracała jeszcze komercyjna amerykańska wyprawa, która dostała sie na biegun psimi zaprzęgami (lot w obie strony łączyliśmy z tą wyprawą, inaczej nie byłoby na stać na wynajęcie helikoptera i samolotu). Oznaczało to, że do helikoptera trzeba było zapakować 7 naszych sań, 2 ogromne sanie (które ciągnęły psy) 16 psów, 4 osób, 14 par nart. Wracaliśmy stłoczeni jak śledzie w puszcze.
Odyssei
A następnego dnia rano byliśmy już na stałym lądzie - na Spitsbergenie, który wiosną jest najbardziej atrakcyjny do zwiedzania. Nas jednak bardziej od widoków ciągnęło do hotelowej łazienki i restauracji. Pierwszy od 17 dni prysznic... Pierwsza sałatka ze świeżych owoców... Jajecznica... Jak proste ma marzenia polarnik po wyprawie...
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Odyssei Forum Podrnika


Arktyka - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Arktyka - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Arktyka - filmy z wakacji Arktyka - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Arktyka - szczepienia, porady zdrowotne Arktyka - kuchnia, potrawy, alkohole Arktyka - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Arktyka - pogoda, temperatura, klimat




Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności

Kraj/region: Transport: Rodzaj wyjazdu: Wyjazd od: Wyjazd od:




Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Arktyka

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Arktyka