W krainie Zeusa
78dario Wyświetlono: 690 razy 2008-05-01 15:31:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.48 (131 głosów) |
Mam przyjemność przedstawić państwu relację z mojej wyprawy do Grecji, która miała miejsce w ubiegłym stuleciu. Życzę miłej lektury.
W KRAINIE ZEUSA
Dawno, dawno temu, w czasach kiedy byłem jeszcze piękny i młody, a moja ukochana żona była moją dziewczyną postanowiłem odwiedzić kolebkę Europejskiej cywilizacji Grecję. Plan był prosty uzbierać przez wakacje fundusze, znaleźć tanią ofertę i jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego wyprawić się w tą podróż. Po przejrzeniu ofert rodzimych biur, stwierdziłem, że w Polsce nie znajdę odpowiedniej oferty. Wyprawiłem się więc do naszych sąsiadów Czechów (15 minut autobusem) i zapoznałem się z ich ofertą. W końcu po kilku próbach znalazłem moją ofertę. Mały pensjonacik, bez wyżywienia, w pobliżu plaży w miejscowości Katerini -Paralia. Nasza wycieczka miała trwać 10 dni. Po obliczeniu wszelkich kosztów związanych z pobytem, wykupem wycieczek fakultatywnych, wizą tranzytową przez Serbię itd., wyszło nam, że się zmieścimy. Nie czekając już dłużej zarezerwowaliśmy wczasy na drugą połowę sierpnia.
W dniu wyjazdu humory dopisywały i nic nie mogło nam zepsuć nastroju. Na granicy strażnicy nieco zdziwieni przyglądali się jak taszczymy ciężkie walizy i idziemy piechotą do Czeskiego Cieszyna. Jak zwykle nie było żadnych problemów z odprawą paszportową. Na miejscu zbiórki, do której mieliśmy około dwóch kilometrów czekali już nasi współtowarzysze podróży. Wśród wszystkich uczestników wycieczki tylko my byliśmy z Polski i jednocześnie byliśmy najmłodszymi uczestnikami. Dla nas była to dodatkowa atrakcja, która ubarwiła wyjazd. Po zajęciu odpowiednich miejsc w autokarze, w końcu ruszyliśmy w kierunku naszej upragnionej Grecji. Zanim jednak dojechaliśmy do przejścia granicznego ze Słowacją, zatrzymywaliśmy się kilkakrotnie w różnych miejscach zbierając kolejnych wycieczkowiczów.
Na granicy ze Słowacją okazało się, że jesteśmy mocno podejrzani. Tylko nasz bagaż został przekopany, i to jak przekopany. Staliśmy na granicy dobre pół godziny, ale ostatecznie stwierdzili, że nie jesteśmy groźni i ruszyliśmy dalej. W Słowacji również mieliśmy przerwę na obiad. Czesi płacili wyłącznie w Czeskich Koronach, jedynie my mieliśmy Słowackie, co zostało docenione przez tamtejszą obsługę radosnym "jeżiszi nasze korunki"!
Kolejna granica i kolejny przestój -ponownie jesteśmy na cenzurowanym. Dopiero od granicy Węgierskiej byliśmy traktowani jednakowo. Przez Węgry przejechaliśmy bez większych przerw. Kłopoty zaczęły się dopiero przy granicy z Serbią. Tamtejsi celnicy oczekiwali na jakiś gest ze strony organizatorów wycieczki, a że się widocznie nie doczekali, to staliśmy ponad godzinę bez powodu. W końcu się jakoś dogadali i ruszyliśmy dalej, ale stracony czas był nie do odrobienia. Przez Serbię przejechaliśmy w nocy, podczas której próbowałem się nieco zdrzemnąć.
Wczesny ranek zastał nas na granicy z Macedonią.
| Oceń relację |
GrecjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















