Mam przyjemność przedstawić państwu relację z mojej wyprawy do Grecji, która miała miejsce w ubiegłym stuleciu. Życzę miłej lektury.
W krainie Zeusa
78dario2008-05-01 15:31:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
wstąpić do środka. Saloniki to jednak przede wszystkim nowoczesne i tętniące życiem miasto. Dawało się to oduczyć przy przekraczaniu ulic, naprawdę trzeba było uważać na pędzące ze wszystkich stron pojazdy. Mimo, iż nie udało się zobaczyć wszystkich wartych uwagi zabytków i tak byliśmy szczęśliwi, że udało się wykorzystać wolny czas do maksimum. Na miejsce spotkania spóźniliśmy się jakieś dwadzieścia minut, co zostało niezbyt dobrze przyjęte przez znudzoną przewodniczkę i naszych karnych czeskich towarzyszy, którzy już dawno zajęli swoje miejsca w autokarze.
Kolejnym punktem tego dnia była wizyta w Wodnym Miasteczku oddalonym około 15 kilometrów od Saloników. Jest to rozległy kompleks pełen basenów i zjeżdżalni, wodnych torów. Zabawa była przednia, wypróbowaliśmy każdy rodzaj zjeżdżalni, nawet białe kamikadze, gdzie osiągnąłem prędkość dźwięku, bo po upadku do wody niczego nie słyszałem, tak byłem przerażony. Ale tylko tam nigdy nie było kolejki. Bawiliśmy się w tym Aqua Parku ponad dwie godziny i ponownie spóźniliśmy się do autokaru, jak zwykle tylko my. Tym razem przewodniczka coś mruczała pod nosem, ale głównie miała pretensje, że wparowaliśmy do środka w strojach kąpielowych, gdyż przybiegliśmy prosto z basenu. Wywołaliśmy spore poruszenie, przebierając się podczas jazdy. Ale to nie nasza wina, że wszędzie było tak mało czasu na te wspaniałe atrakcje. Do Paralii wróciliśmy przed 1800.
Do domu.
Wszystko co dobre szybko się kończy i nim się obejrzeliśmy trzeba było wracać do Polski. Ciężko było myśleć o powrocie do rzeczywistości, po tak wspaniałych wakacjach. Ale komu w drogę temu czas i kolejnych 40 godzin ponownie spędziłem w miłym autobusiku. Tym razem przez Serbię jechaliśmy za dnia, więc można było się przyjrzeć tamtejszym krajobrazom. Jednak nie zachwyciły mnie one niczym.
Do Czeskiego Cieszyna przyjechaliśmy około pierwszej w nocy. Wszyscy nasi współtowarzysze zostali rozwiezieni do domów, a my biedni zostaliśmy z tobołami w ciemną noc w obcym kraju. Celnicy nie mogli uwierzyć własnym oczom. Widok był osobliwy, opaleni, z greckimi dzbankami i talerzami usiłowaliśmy wrócić do kraju. Bez żadnych problemów przeszliśmy na druga stronę, jeszcze tylko cztery godziny drzemki na dworcu w Cieszynie i pierwszym pociągiem triumfalnie przyjechaliśmy do Ustronia.
Pomimo, iż były to nisko budżetowe wczasy wspominamy je dzisiaj milej niż pobyty w luksusowych hotelach w opcji Al Inclusive na całym świecie. Z pewnością jeszcze tam kiedyś wrócimy.
Zobacz zdjęcia:
Grecja
Grecja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























