Studenckie Koło Przewodników Turystycznych z Gdańska powitało 2006 rok w Lubomierzu, miejscowości położonej między Gorcami a Beskidem Wyspowym. Na wyjazd pojechała rekordowa liczba czterdziestu osób. Cztery dni chodzenia w śniegu poprzedziły noc sylwestrową.
Sylwester 2005/2006 w Lubomierzu

Chuky2008-04-25 19:14:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Studenckie Koło Przewodników Turystycznych zorganizowało noclegi w Szkole Podstawowej nr 2 w Lubomierzu, gdzie dawniej znajdowało się Schronisko Młodzieżowe. Po tym okresie pozostały wiele dające do życzenia prysznice, z których o każdej porze dnia i nocy ciekła lodowata woda.
W tej samej szkole nocowali także członkowie Klubu Imprez Na Orientację "Neptun". Razem więc pod jednym dachem przebywało około stu osób. Oczywiście w tak licznej grupie, nie mogło obyć się bez konfliktów. Główny problem stanowiła malutka kuchnia, gdzie działały tylko dwa palniki. Zawzięte boje o to kto i w co ma grać, toczyły się także na sali gimnastycznej. W sam wieczór sylwestrowy kwestię sporną stanowiła muzyka.
Mimo wszystko wyjazd należy zaliczyć do udanych. Prosto z pociągu udało się wejść z plecakami na Luboń Wielki. W przepiękny, słoneczny dzień grupa zdobyła Kudłoń, skąd rozlegał się widok na Beskid Wyspowy, a na zejściu przez chwilę można było zobaczyć królową Beskidów Zachodnich - Babią Górę. W kolejny dzień, kiedy cały czas sypał śnieg, część ekipy dotarła do szałasu na Jasieniu. Ostatni dzień 2005 roku członkowie Koła poświęcili na Gorca.
Oczywiście nie wszyscy chodzili razem. Niektórzy wybrali się, by pojeździć na nartach, inni postanowili po raz pierwszy spróbować szczęścia na stoku i dołączyli do nich. Były również wycieczki do Krakowa czy Zakopanego.
Oficjalne rozpoczęcie imprezy sylwestrowej przypadło około godziny 20. Prezes Studenckiego Koła Przewodników Turystycznych, Przemek Kudłowski, wzniósł uroczysty toast, wcześniej przygotowanym "grzańcem". Jedni tańczyli, inni rozmawiali, aż nadeszła dwunasta i wyjście na pobliską górkę z masztem. "Neptun" na powitanie Nowego Roku wybrał to samo miejsce.
Odliczanie, otwieranie szampanów, życzenia, tarzanie w śniegu, i już był rok 2006. Po powrocie wszyscy z apetytem zjedli żurek, przygotowany przez miejscową kucharkę i tak posileni oddali się dalszej zabawie. Ostatnie osoby poszły spać koło piątej rano.
W Nowy Rok spora grupa poszła na mszę świętą. Pozostali zajęli się sprzątaniem. Punktualnie o godzinie czternastej przyjechał zamówiony autokar. Na "zakopiance" było podejrzanie pusto i w niecałe półtorej godziny grupa stanęła w Krakowie Płaszowie. Znalazł się jeszcze czas na wizytę w Mc Donald's. Potem "koczowanie" na peronie, by zająć miejsca siedzące w pociągu i szczęśliwy powrót do Trójmiasta.
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























