Krótka wycieczka w piękne rejony Beskidu Śląskiego, przez Szyndzielnię, Klimczok, Błatnią i Równicę. Termin: 6 - 8 sierpień 2006. Skład: Ania W.,Grzegorz B., Paweł W.
Beskid ÅšlÄ…ski w sierpiowej mgle

Anur32008-04-10 21:39:41
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
No cóż. Trzeba zamknąć oczy i wyobrazić sobie tą piękną panoramę, którą podziwiać można przy lepszej pogodzie. A tak liczyliśmy na Tatry z Klimczoka.. a tu nie widać nawet Magury (ba!, nawet schroniska pod Klimczokiem).
Trochę źli na pogodę ale mimo wszystko delektujący się górskim otoczeniem ruszamy dalej żółtym szlakiem w kierunku Błatniej (917 n n.p.m.). Po drodze łagodnie, trochę w dół, trochę w górę. Bardzo przyjemnie mijamy szczyt Trzech Kopcy i granicę Rezerwatu Szyndzielnia, dalej Stołów i rozległa polana przed Błatnią. Idziemy powoli, mimo wszystko pstrykamy sporo fotek, zajadamy się borówkami. Ja co chwilę czyszczę okulary od deszczu.. kiedy wreszcie kupię te soczewki?
O godzinie 15 przychodzimy do schroniska na Błatniej. Zastanawiamy się czy iść gdzieś dalej czy spać tu. Decyzji na razie nie podejmujemy. Idziemy kawałek za Błatnią, czerwonym szlakiem na ranczo do Dorotki. Na pierwszym roku studiów w majowy długi weekend spędziliśmy tu nockę w doborowym towarzystwie przygrywając na gitarze i bębnach i śpiewając intensywnie co kto znał. Na miejscu okazuje się jednak, że z miejscem do spania kiepsćiutko więc podejmujemy decyzję, że prześpimy wyżej w schronisku. Wieczór mija szybko, pogoda się nic a nic nie poprawia. Jest mglisto, deszczowo i nieciekawie. Ludzi w schronisku brak (chyba tylko jakieś 4 osoby plus my) więc idziemy spać dość wcześnie.
Następnego dnia śpimy dość długo. Później śniadanko, herbatka i dalej w drogę. Dziś pogoda nieco lepsza. Coś przeciera się na południu, choć słońce jakoś wciąż przegrywa z chmurzyskami. Obieramy szlak zielony i schodzimy do Brennej. W tej niewielkiej sympatycznej mieścinie z pięknymi potokami Brennicy i Leśnicy zaopatrujemy się w jedzonko na trasę i późniejszą kolację i ruszamy dalej. Teraz szlak zielony pnie się dość monotonnie w górę. Początkowo wzdłuż domków jednorodzinnych, później lasem i w końcu spotyka się ze szlakiem niebieskim, którym na Równicę można przejść z Trzech Kopcy (tych z okolic Wisły).
Teraz idziemy nieco szerszą ścieżką która doprowadza nas w końcu do asfaltu (ubolewam) pod Równicą. Tu już tłumy turystów bardziej zajętych pieczoną kiełbachą na grillu i wygazowanym piwem niż podziwianiem widoków. Szlakiem żółtym podchodzimy na szczyt Równicy. Trochę tam posiedzimy.. i zmierzamy z powrotem w stronę schroniska na Równicy. Bierzemy nocleg, a wieczorkiem delektujemy się górskim powietrzem i patrzymy w gwiazdy.. teraz już tu trochę mniej tłoczno, bo większość zjechała w dół, do Ustronia.
Jakaż szkoda, że my następnego dnia jesteśmy zmuszeni zrobić to samo.
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:




















































