Elbrus - Relacja z wyjazdu w 2007 r
Elbrus - relacja z wyjazdu w 2007 r
PAwel.2008-04-10 19:23:09
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
zwycięstwa i samotnością na szczycie. Zrealizowałem swój cel i opadłem z sił. Siedziałem bez ruchu patrząc zmęczonym wzrokiem na kamień na szczycie i otaczające go pamiątki pozostawione przez wcześniejsze ekipy, otaczający Elbrusa widnokrąg oraz kolejnych śmiałków stawiających ostatnie kroki przed szczytem. Po chwili wierzchołek zapełnił się mrowiem ludzi i z trudem udało mi się dostać do kamienia żeby zrobiono mi pamiątkowe zdjęcie ze znajomymi. Na szczycie byłem ok. 10 minut po czym zacząłem schodzić. Zdobycie szczytu to połowa sukcesu. Druga, ważniejsza i wtedy dla mnie trudniejsza połowa to bezpieczny powrót do Prijuta…Na zdobycie szczytu zużyłem niemal wszystkie siły i rezerwę a przede mną długie zejście. Szedłem krok za krokiem, żółwim tempem, często się zatrzymując. Nie miałem co pić więc jadłem śnieg i kładłem go co jakiś czas pod czapkę oraz na kark. Za mną szli moi znajomi – Damian i Marta będąc w pogotowiu gdybym potrzebował pomocy. Słońce piekło niemiłosiernie nie dając chwili wytchnienia. Po jakimś czasie doszedłem do Skał Pastuchowa, a stamtąd do Prijuta było już niedaleko więc Marta i Damian wyprzedzili mnie schodząc do namiotu. W obozie czekała już gorąca herbata przygotowana przez Martę. Nie wiem jak to zrobiłem, skąd wziąłem tyle siły i uporu, żeby będąc odwodnionym i totalnie zmęczonym zdobyć szczyt i wrócić o własnych siłach ok.16.30 z powrotem do bazy, ale udało się. Zdobywanie Elbrusa trwało ponad 15 h.
Wieczór zapadł bardzo szybko przykrywając senną kołdrą zmęczonych wspinaczy zgromadzonych w Prijucie. Zmęczeni wysiłkiem oraz wrażeniami minionej nocy i dnia zapadliśmy w głęboki sen, każdy z uczuciem ulgi, że Elbrus jest już zdobyty, cel zrealizowany, że mamy to już za sobą i możemy wracać do domu. Kilku znajomych zostało jeszcze na górze ponieważ zmęczenie nie pozwoliło im na zdobycie szczytu z nami przy pierwszym ataku, ale dokonali tego dwa dni później.
Czy Elbrus był trudny do zdobycia? Dla mnie tak. Popełniłem wiele błędów, z których najważniejszym było doprowadzenie do odwodnienia. Pewnie będąc bardzo zmęczonym, powinienem pozostać na przełęczy. Dostałem po głowie od tej góry, ale może i dobrze bo dużo się od niej nauczyłem, wyciągnęłem wnioski na przyszłość. Elbrus technicznie nie jest trudny, ale ze względu na długie dojście do wierzchołka jest bardzo męczący. Przygotowując się do zdobycia Elbrusa trzeba się dobrze przygotować kondycyjnie, zaaklimatyzować oraz dbać o to aby dużo pić. Nie można dopuścić do odwodnienia, bo to się może źle skończyć. Należy też realnie ocenić własne siły oraz dobrze jest zrobić testy wydolnościowe ponieważ nie wszyscy mają predyspozycje do przebywania na dużej wysokości. Dobrą aklimatyzację oraz to czego się nauczyłem na Elbrusie wykorzystałem w czasie wyjazdu na Mont Blanc (4810m), na który wszedłem już bez problemów zdrowotnych tydzień później.
Z górskim pozdrowieniem,
PAwel Kucharski
Studencki Klub Górski
www.skg.uw.edu.pl
Podziękowania dla firm:
Gazeta.pl: www.gazeta.pl – Patrona Medialnego wyprawy
PAKER: www.paker.pl – Sponsora, przedstawiciela na Polskę firmy AKU, Berghaus, MSR i innych
YETI: www.yeti.com.pl – Sponsora, producenta doskonałych śpiworów i odzieży puchowej, przedstawiciela na Polskę marek Native, McNett, Ever Light i innych
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























sidamo, 2008-05-07 13:45:48