English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Rumunia Ukraina » Rumunia 2005. Cz.II - W Maramureszu i na Bukowinie

Druga część trzytygodniowej podróży po północnej Rumunii. Zwiedzanie drewnianych cerkwii w Maramureszu i malowanych klasztorów na Bukowinie. Plus dwa dni we Lwowie

Rumunia 2005. Cz.II - W Maramureszu i na Bukowinie

Wycieczki, Zwiedzanie ... Ludzie, kultura
Zapalony wędrowiecZapalony wędrowiec W. Paczos
2008-04-03 19:13:19
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 2/5Ocena 2.00 z 5.00. 1 głosów oddanych

/>
Rano najgorzej czuł się...Gienek (zatruł się czymś). Mimo to podreptaliśmy na Zamkową Górę. Z góry okazało się, że we Lwowie jest więcej zieleni niż czegokolwiek innego. Okazało się też, że zamek w XI wieku był siedzibą "ukraińskich książąt" (5 wieków przed wprowadzeniem nazwy Ukraina) i że Chmielnicki prowadził "liberation war" (wg tablicy po angielsku). Ruiny murowanego zamku (założonego przez Kazimierza Wielkiego, co jest skrzętnie ukrywane) nie prezentują się zbyt imponująco, bo prawie ich nie ma. Po polskiej mszy w polskiej katedrze opanował nas chwilowy szał zakupów, ale musieliśmy się spieszyć na autobus.

W mieszkaniu pożegnaliśmy się z właścicielami i podzieliśmy się na ekipę warszawsko-koszalińską i lubelską. Maciek z Przemkiem mieli szczęście trafić w tym samym mieszkaniu na Polaków, którzy wracali akurat samochodem, akurat do Warszawy, akurat w niedziele po południu i akurat mieli 2 miejsca wolne... My tyle szczęścia nie mieliśmy:( Na przystanku zdezorientowali nas sprzedawcy okularów słonecznych i uciekła nam marszrutka, ale następnej się nie daliśmy i dojechaliśmy do dworca autobusowego, który znajduje się na absolutnym, lwowskim zadupiu. Takim zadupiu, że koło wieżowców stojących naprzeciwko dworca, które są ostatnimi budynkami miasta na trawce pasą się kozy...

Całe 1,5h jakie jechaliśmy od Lwowa do Rawy Ruskiej wypełnione było dźwiękiem rozwijanej taśmy klejącej, która to następnie używana była do przyklejania paczek papierosów w przeróżne miejsca autobusu i własnego ciała. Niektóre panie po tym procederze nabierały kształtów terminatora - wszystko kwadratowe. Na granicy sterczeliśmy ponad 2,5h, bo polscy celnicy nie mogli się zdecydować co z nami zrobić. W końcu nas skontrolowali, ale sprytne panie miały szczęście, choć trzęsły się mocno... Gdy wróciliśmy na miejsca, okazało się że tymczasowo okupuje je jedna z wyżej wymienionych wyczarowując z otoczenia kolejne kartony papierosów o których egzystencji nie mieliśmy pojęcia...

Chłopaki przez granicę przejechali o wiele szybciej,chociaż też z przygodami. Na posterunku ukraińskim postanowili ominąć kolejkę samochodów i wjechali na zamknięty pas. Jako, że nikt ich nie zatrzymywał swobodnie przejechali sobie granicę ukraińską:) Niestety tuż przed polską budką wyrosła z nikąd ukraińska pograniczniczka poprosiła o karteczkę z pieczątkami (dla samochodu; nie chodzi tu o imigracyjną kartę). Karteczkę mieliśmy, no bez pieczątek. Ostrymi słowami kazała nam zawrócić, co też zrobiliśmy. Tam aby przyspieszyć odprawę zatamowaliśmy przejazd czym jeszcze bardziej rozwścieczyliśmy Ukraińców. Na szczęście dobra znajomość języka przez Przemka pozwoliła nam szybko załatwić pieczątki, a pogranicznicy wrócili do gnębienia Szweda, który się tam zaplątał (przyjechał Skodą za Szwecji?). Radośni dojechaliśmy do polskiej zony. Tutaj po odprawie paszportowej postanowiliśmy wyprzedzić forda, który blokował nam wyjazd (miał odprawę celną) i przy okazji zrezygnować z oclenia. Parę metrów dalej zatrzymano nas z prośbą o okazanie karteczki - dowodu oclenia (mają jakąś manię karteczek na tych przejściach). Palenie głupa nic nie dało, trzeba było wracać. Pan celnik powitał nas kurwami (znowu żeśmy wszystkich przyblokowali, aby nas szybciej puścili), ale nawet nie chiał nic sprawdzać i dał nam kwit. Dalej droga przebiegała już spokojnie i przy średniej prędkości 120 km/h dotarliśmy na 20 do Warszawy.

Nasza przygoda kończy się o godzinie 9 rano 25 lipca 2005roku kiedy to Przemek dociera do stolicy ziemi środkowopomorskiej, Koszalina.

Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  [12]
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Zobacz zdjęcia: Rumunia , Ukraina

Rumunia - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Rumunia - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Rumunia - filmy z wakacji Rumunia - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Rumunia - szczepienia, porady zdrowotne Rumunia - kuchnia, potrawy, alkohole Rumunia - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Rumunia - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika






Kraj/region: Transport: Rodzaj wyjazdu: Wyjazd od: Wyjazd od:




Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Rumunia
  » Ukraina

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Rumunia
  » Ukraina