Sto lat temu oczy całego świata zwrócone były w kierunku tego zimnego kawałka tundry na skraju kontynentu amerykańskiego. A to za sprawą niepozornej rzeczki Klondike i związanej z nią ostatniej wielkiej Gorączki Złota.
Jukon. Sto lat po gorączce złota.

W. Paczos2008-03-26 20:58:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
miejsce po drugiej stronie Cieśniny Beringa, gdzie Czukcze, Jakuci, Buriaci i inne narody koczownicze zostały odarte ze swojego języka, tradycji i kultury.
Docieramy do Inuvik - eskimoskiej wioski w delcie Mackenzie. Od Morza Aktycznego dzieli nas 50 kilometrów, jednak przez bagnistą deltę droga prowadzi tylko zimą. W siedzibie Parks Canada oglądamy foldery i fotografie z północnych parków narodowych. Położone setki kilometrów od osad ludzkich i drogi, hen w tundrze lub nawet dalej - na wyspach arktycznych kuszą niecodziennymi krajobrazami i możliwością obcowania z naturą w absolutnie najczystszej postaci. Dotarcie tam jest możliwe niestety jedynie wynajętym samolotem. Koszt takiej eskapady przekracza możliwości studenckiej kieszeni. Mamy za to o czym marzyć, po co wracać.
Od razu zauważamy, że gospodarzami tego miasteczka są zupełnie inni ludzie - pociągłe, o ostrych rysach twarze indiańskie zastąpiły okrągłe jak księżyc w pełni buzie Eskimosów z maleńkimi nosami. Wieczorem wybieramy się do miejscowego baru. Swój recital muzyki młodzieżowej przedstawia lokalna grupa. Słuchałem już uzbeckiego i kirgiskiego folku, buriackiego techno, chińskiego metalu, mantr tybetańskich i tajskich kolęd. Dochodzę do wniosku, że podczas stworzenia świata stado słoni podeptało uszy rodzicom rasy żółtej. Równie solidnie po obydwu stronach Pacyfiku.
Podczas powrotu tracimy kolejne dwie opony, a jako bonus kamień spod kół ciężarówki zmniejsza liczbę szyb w aucie o jeden. Dwa dni później w Dawson City przekraczamy Jukon i znów szutrówką - Top of The World Highway pędzimy na zachód, do najbardziej północnego przejścia granicznego w Ameryce - Poker Creek. Z traperskiego domku wychodzi starszy pan i po sprawdzeniu wiz wbija nam do paszportu... ozdobnego renifera. Zobaczymy czym zaskoczy nas Alaska, jednak już tęsknimy za powrotem do Jukonu. Do arktycznych odludzi na północy i w "amerykańskie Himalaje" na południu z drugim najwyższym szczytem kontynentu (Mt Logan) i rozpościerającym się pod nim największym pozaarktycznym lodowcem świata - ponad trzysta kilometrów lodowej autostrady. Ale nawet jeśli kiedyś wrócimy znów będziemy tęsknić, wszak pamiętajmy że Jukon jest "większy niż życie"
Odwiedź stronę naszej wyprawy: www.roadtrip2007.prv.pl
Zobacz zdjęcia:
Kanada
Kanada - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















