Koleją przez Azję Centralną. Cz.I (Rosja, Kazachstan, Kirgistan)
w.paczos Wyświetlono: 1260 razy 2008-03-26 20:39:18![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.81 (246 głosów) |
Prawie 12000 przejechanych kilometrów, 244 godziny i 38 minut w 16 różnych pociągach – to tylko niektóre liczby podsumowujące dwumiesięczną wyprawę do Azji Centralnej, która w całości odbyła się drogą lądową, a tam gdzie się tylko dało – drogą żelazną.
Poniedziałek, 3 lipca, godzina 6 rano. Spotykamy się w pięć osób na Dworcu Centralnym w Warszawie, dwie kolejne dosiadają się do nas na Wschodnim. Wszyscy jeszcze mocno zaspani po nocnym sprawdzaniu i pakowaniu sprzętu. Każdego gdzieś w środku niepokoi pytanie - czy aby na pewno zabrałem wszystkie niezbędne rzeczy na dwumiesięczną wyprawę? Rozpoczynamy naszą przygodę życia - w planach mamy trzy, tygodniowe trekkingi górskie kolejno w pasmach Ałtaju, Tien-Szanu i Kiczik-Ałaju w Kazachstanie i Kirgizji, zwiedzanie Uzbekistanu, przejazd przez pustynie Kyzył-Kum nad Morze Aralskie i powrót do domu przez północne wybrzeże Morza Kaspijskiego, południową Rosję i całą Ukrainę.
Prawie każdy z nas ma za sobą podróżowanie koleją po Ukrainie, niektórzy widzieli też Rosję z okien kolei transsyberyjskiej, więc podróż do Moskwy mija nam szybko i bez niespodzianek. Standardowy początek każdej podróży na wschód: przesiadka w Terespolu na pociąg-przemytnik, pół dnia w Brześciu i nocna podróż do stolicy Rosji. Pilnujemy zegarków, bo dwie godziny przed miastem zamykane są wszystkie toalety - sanitarnaja zona, czyli przekleństwo wszystkich podróżnych.
Odwiedź stronę naszej wyprawy: www.azja2006.prv.pl
Z dworca Kazańskiego w Moskwie 5 lipca wieczorem ruszamy południową nitką transsibu w kierunku Uralu. Za oknem łąki, zagajniki, bagna, miliony brzózek, kilka sosen, co jakiś czas wioska. Monotonnie. Przejeżdżamy Wołgę - widok ogromnej rzeki to zdecydowanie największa rozrywka tego dnia. Wieczorem mijamy Ural, który w tym miejscu wygląda jak beskidzkie przedgórze. Jesteśmy w Azji. Okazuje się, że krajobraz europejskiej części Rosji wcale nie był monotonny. Najpierw znikają wioski, później również drzewa, pozostaje trawa - jesteśmy na stepie. Wieczorna kontrola graniczna mija bez problemów, chwilę później zbaczamy z linii transsibu, teraz prosto na południe. Jeszcze tylko jedna, trzecia już noc w pociągu i jesteśmy w nowej stolicy Kazachstanu. Po prawie 58 godzinach jazdy wysiadamy z pociągu, aby zwiedzić Astanę, która bardziej niż miastem jest zbiorem nowoczesnych wieżowców, biurowców, banków i fontann.
Kolejna przejażdżka koleją to doba w pociągu relacji Astana - Ust-Kamienogorsk, miasta przemysłowego na wschodzie Kazachstanu, w którym pada przynajmniej trzy razy dziennie. Właściwie to obecnie miasto ma już swoją kazachską nazwę - Öskemen, ale miejscowi używają co najwyżej wypadkowej obydwu nazw – Uskaman. Spotkane w pociągu Kazaszki studiujące w Warszawie miały rację – Azję poczujemy dopiero na południu.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













