W trakcie podróży powrotnej koleją z dwumiesięcznej ekspady do Azji Centralnej zatrzymaliśmy się na półtora dnia w Doniecku, właśnie odbywały się festyny związane z Dniem Górnika.
Dzień Górnika 2006 w Doniecku.

W. Paczos2008-03-26 20:24:28
Wyświetlono razy (ostatnio: )
o górnikach. Niewiele rozumiemy z dialogów, szczególnie że wszyscy mówią z papierosem w zębach, ale fabuła jest nieskomplikowana: odpowiedzialny za wypadek w kopalni górnik wychodzi z więzienia, wstępuje do partii i chce naprawić zło które wyrządził, w czym przeszkadza mu młody egoistyczny "niebieski ptak" o rewizjonistycznych poglądach. Ciekawa rozrywka dla widowni, krórą stanowi prawie wyłącznie nasza dziewiątka.
Na placu Lenina od rana trwają występy artystyczne przeplatane konkursami dla dzieci. Mieszkańcy miasta popołudnie wolą jednak spedzać w pobliskim parku Szczerbakowa, gdzie nad stawami w cieniu drzew można znaleźć wytchnienie od upału. Późnym popołudniem park się wyludnia, a my za mieszkańcami idziemy na Bulwar Puszkina obejrzeć doroczną paradę. Górnicy w paradnych strojach i orkiestry dęte to dopiero przedsmak atrakcji. W paradzie bowiem reprezentację wystawia każde, nawet najmniejsze, osiedle tego ponadmilionowego miasta. I każde oczywiście chce pokazać się z jak najlepszej strony. Uśmiechnięci mieszkańcy wiwatują i pozdrawiają paradników.
Jest jednak jedno miejsce jeszcze bardzie zatłoczone niż Bulwar Puszkina. To Park Komsomolski, gdzie na nowym stadionie mistrz Ukrainy - Szachtar, rozgrywa dzisiaj mecz ligowy przeciwko Iliczewcowi z Mariampola. Za równowartość 3zł dostajemy bilety w świetnym miejscu. Mamy niewielką obawę, bo trzy dni wcześniej Szachtar wyeliminował Legię z walki o Ligę Mistrzów. Zupełnie niepotrzebnie, bo kultury kibicowania od Ukraińców powinniśmy się uczyć. Ukraińcy natomiast przed Euro 2012 powinni nauczyć się od nas przyśpiewek stadionowych. Znudzeni ciągłym "Ooo, ooo, Szachtior - czempion." intonujemy "Kto pobiedit'? Szachtior!" i "Wpieriod! Szachtior!" Po kilku próbach tracimy głos, ale kibice z naszego sektora chwytają. Siedzący przed nami po minutach przysłuchiwania się rozmowom nieśmiało pyta "Polsza? Liegia?". Chwile później w jego rękach niewiadomo skąd pojawia się flaszka i kieliszek. Do końca meczu będziemy wspólnie nie tylko pozowali do zdjęć pamiątkowych. W Doniecku zakaz spożywania i sprzedaży napojów alkoholowych na stadionach nie jest potrzebny.
Wracamy zaopatrzeni w szaliki i koszulki Szachtara. Grupy młodych kibiców pozdrawiają nas zewsząd. Są porządnie ubrani i nieagresywni.
Zmęczeni ale szczęśliwi wracamy na dworzec. Za kilka godzin mamy pociąg do Dniepropietrowska, skąd przesiadamy się na Lwów. Za dwa dni będziemy w domu. I pomyśleć, że chcieliśmy ominąć Donieck!
Po 18. listopada 2007 żadna ostatnia niedziela sierpnia w Doniecku nie będzie już taka.
Odwiedź stronę naszej wyprawy: www.azja2006.prv.pl
Zobacz zdjęcia:
Ukraina
Ukraina - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























