Relacja ze spływu kajakowego Econlockhatchee River- Central Florida USA
Lazy River Tour
Jezioranka2008-03-25 19:56:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nagłym zwrotem akcji i plątaniną krzaczorów. Przenosek brak. No była jedna. Ale się nie liczy bo poradziłam sobie jedną ręką trzymając aparat, a drugą przeciągając kajak, więc to tak jakby jej nie było
No i co? no i nic. Płyniemy. Krzaki. Palmy. Sielanka. Nic ciekawego. Nic, tylko pstrykać pocztówy (próbki w załączniku). Gdzie te aligatory? Jestem pewna siebie poniewaz dzień wcześniej wyczytałam, ze gady przy takiej(~60st.F) temperaturze, są "nieruchawe". Wyczytałam również, ze zasadniczo róznią się temperamentem od krokodyli i niebardzo skore są do atakowania rozsądnych ludzi w kajakach. W internecie napisano również, ze mają wyśmienity słuch, pluskanie wiosłami słyszą z daleka i trzeba się trochę postarać, zeby wogóle je zobaczyć. Więc się staram
Płynę kilka zakrętów przed ekipą, nic nie mówię - bo niby do kogo? No i jak mam być cicho, to jestem. I co? I nic.
Jest jakaś 9 rano... słońce nadal za chmurami. Robi się zimnawo i ciemnawo. Z lektury wiem, ze nic nie wyskoczy nagle z ciemnej wody, jak to bywa na filmach przygodowych. Trochę przebierając wiosłem, a trochę obserwując brzegi w poszukiwaniu upragnionego fotograficznego celu, pozwalam sobie na zwiększenie odległości od przewodników. I nagle: mina mi zrzedła:
JEST!!! JEST!!!
Kłoda-WIEELKOŚCI-mojego-KAJAKA-lezy-na-BRZEGU-pokazując-Tylko-GRZBIET-w-ODLEGŁOŚCI-zaledwie-KILKU-metrów-ODE-MNIE!!! AAAAAAaaaa!!!
Uch!!! Niby nic takiego, nie? Leży i się nie rusza.
Śpi pewnie. Nie mniej jednak zimny pot mnie oblał i co tu dużo mówić: zatkało mnie.
Jakimś cudem udało mi się jednak pstryknąć fotkę- na której zresztą mało co widać Tyle strachu o takie, takie: niewiadomo co? A no
Z wrażenia postanowiłam poczekać na maruderów Nasze wspólne wiosłowanie nie trwało jednak długo. Zaraz po krótkim posiłku przy ognisku rozpalonym za pomocą zeschniętych palmowych liści (mozna takie w Polsce kupić w kwiaciarni i też sobie rozpalić ognisko- jesli ktoś chce. Ale nie koniecznie- hihi), zaraz potem wychodzi słoneczko. Ze słoneczkiem odwaga powraca i znowu zasuwam do przodu.
Jak sie okazuje- nie na darmo. Łapię w obiektyw (ech- przydałoby sie jakieś tele!) dwa młode aligatorki wygrzewające się w słoneczku. W okolicy młodych aligatorów bywa czasem mama. Nie ryzykuję jednak takiego spotkania i płynę sobie cicho dalej. Oprócz kilku ptaszysk spotykam dwa żółwie wodne. Taki żółw to ciekawski stwór. Dopiero parkowanie kajaka przy okupowanym przez niego konarze zachęca go do nurkowania.
I tak, jakies 400 zdjęć dalej, zupełnie niespodziewanie, nasza 8. godzinna wycieczka dobiega końca.
Jak sądzę jest to jedynie przedsmak emocji przed wycieczką na Everglades: rozległe bagna na południu Florydy, gdzie mam nadzieję kiedyś dotrzeć:)
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























