English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Maroko » Głupi ma szczęście, czyli Maroko bez planu

Marokańskie bezdroża

Głupi ma szczęście, czyli Maroko bez planu

Pustynie, Oazy ... Wycieczki, Zwiedzanie ... Trekking
Miłośnik podróży Tagosia
2008-03-21 14:57:27
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 4/5Ocena 3.75 z 5.00. 4 głosów oddanych

łatwe życie, "a jak ktoś ma łatwe życie, to dąży do trudnego". Nocleg w górach był ciężkim przeżyciem (nie narzekam, wiem, że sama tego chciałam) - ponad 2500n.p.m., więc zimno straszliwie, a chatka nomadów z gliny i kamienia raczej przed zimnem nie chroni zbyt dobrze... Younes całą noc czuwał przy ognisku, żeby choć cokolwiek dało namiastkę ciepła. Następnego dnia dotarliśmy do jakichś 3200n.p.m. i zaczęliśmy schodzić już w dół (oczywiście w międzyczasie zatrzymując się w kolejnej wiosce, gdzie zaproszono nas na herbatę - miałam przy okazji przyjemność podziwiać panią domu tkającą dywan).
Jak pokazuję znajomym zdjęcia z Maroka, to się śmieją - pojechałam do Afryki i chodziłam po śniegu. Ale tak naprawdę tylko krótki moment. Po czasie spędzonym w poniekąd przepięknych górach postanowiliśmy pojechać na pustynię, do Merzougi. Znów kilka przesiadek - to autobus, to taksówka, to jakiś busik. Aż dotarliśmy do hotelu, w którym mój przewodnik pracował (opracowywał jego stronę internetową i w ogóle zajmował się oprawą multimedialną), a ja usłyszałam, że skoro jestem jego znajomą, to mogę nocować za darmo. W ogóle towarzystwo w hotelu okazało się dość specyficzne - atmosfera bardzo rodzinna, nie do końca się orientowałam, kto jest gościem, kto obsługą, a kto po prostu czyimś znajomym... Ponieważ hotel dawał taką możliwość, postanowiłam tę noc spędzić na pustyni. Przygotowano dla mnie wielbłąda (tym razem już nie jakieś nieszczęśliwe zwierzę, wokół którego unosiła się chmara much przysłaniająca widok, tylko całkiem zadbane stworzenie) i udaliśmy się w stronę diun.
W kotlince wśród diun było ustawionych kilka namiotów, palono ogniska, grano na bębnach, palono shishę, opowiadano żarty, podziwiano gwieździste niebo... Bardzo przyjemna atmosfera, wciąż trudno rozróżnić, kto właściwie tam pracuje, a kto się po prostu bawi. Następnego dnia rano obsługa miała dla mnie kolejną niespodziankę - przynieśli mi deskę do snowboardu. Dawno się tak nie bawiłam! Wprawdzie wejście te kilkanaście metrów pod górę, taszcząc to ze sobą, było czasem bardziej męczące niż wcześniejsze wycieczki po górach, ale zjeżdżanie po ciepłym piasku jest niezapomnianym przeżyciem... Niestety skończyło się to tragicznie dla mojego aparatu, który zdecydowanie nie był przystosowany do takiej ilości piasku dookoła. Całe szczęście karta ocalała, a wycieczka zbliżała się ku końcowi, więc brak mi zdjęć tylko z trzech ostatnich dni. Po powrocie do hotelu postanowiliśmy się udać na pustynię wulkaniczną. Już mocno rekreacyjnie - wzięliśmy zgrzewkę piwa (co nie było takie proste, zajęło ponad dwie godziny zdobycie jej w pobliskim sklepie, ale ostatecznie, oczywiście jak zwykle "po znajomości" - mam wrażenie, że tam wszystko się tak załatwia - się udało), zamówiliśmy kierowcę 4x4 i spędziliśmy wieczór popijając piwko na czarnych skałach pustyni...
Powoli nastał czas wracać do Marakeszu. Znów przeprawa taksówkami, autobusami, busikami. Cały dzień i cała noc we wszelakich środkach transportu. Ponownie Marakesz. Tym razem nocowałam u innych ludzi z Hospitality Club, poszłam z nimi wieczorkiem na wycieczkę po klubach, więc powoli żegnałam się już z "dziką" stroną mojej wycieczki i zaczynałam funkcjonować bardziej po europejsku. Ostatni dzień spędzony na zakupach (ponad kilogram przypraw ) i do domu...
Muszę przyznać, że miałam dużo szczęścia, jeśli chodzi o tę wycieczkę. Nie miałam planu, nie wiedziałam, co się zdarzy. Już nawet nie wspominając o fakcie, że mogło mi się coś stać, po prostu mogłam zmarnować czas, gdyby nie ludzie, którzy pokazali mi niezwykłe miejsca i niezwykły świat Maroka, którego nie ma w przewodnikach. Jestem pewna, że jeszcze tam wrócę.

Strona:  1  2  3  4  [5]
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Zobacz zdjęcia: Maroko

Maroko - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Maroko - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Maroko - filmy z wakacji Maroko - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Maroko - szczepienia, porady zdrowotne Maroko - kuchnia, potrawy, alkohole Maroko - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Maroko - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika






Kraj/region: Transport: Rodzaj wyjazdu: Wyjazd od: Wyjazd od:




Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Maroko

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Maroko