Marokańskie bezdroża
Głupi ma szczęście, czyli Maroko bez planu
Tagosia2008-03-21 14:57:27
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.33 z 5.00. 9 głosów oddanych
i jako studentka literatury będę zachwycona. Przez labirynt uliczek (nad nami rozgwieżdżone niebo robiące większe wrażenie niż to, które parę dni później miałam okazję zobaczyć nad pustynią) i korytarzy poprowadził nas starszy człowieka z pękiem kluczy i ledwo świecącą latarką. Younes wytłumaczył mi swoją lekko zacinającą się angielszczyzną, że labirynt powstał podczas jakichś już zapomnianych walk plemiennych (Czy to istotne, czy historia jest prawdziwa? Przyjemnie się słuchało tych opowieści). Na ścianach i nad przekraczanymi przez nas drzwiami widniały słowa mające uchronić miejsce przed złymi duchami i pogrążyć wroga. Przeszliśmy przez siedem par drzwi aż dotarliśmy do biblioteki. Biblioteka to mały pokoik zastawiony szafami pancernymi, w każdej pełno jest bezcennych książek. Większość wioski jest niepiśmienna, a tu takie cuda. Nie mam pojęcia, ileset lat miał każdy z tych tomów, ale były zapisane ręcznie na skórze. Wyobraziłam sobie bibliotekę w Polsce, gdzie wszystkie takie skarby są przechowywane z dala od oczu nas maluczkich. Bibliotekarz pozwalał mi przewracać stronnice, robić zdjęcia... Byłam tak onieśmielona tym wszystkim, że zrobiłam tylko kilka fotek, ale wspomnienie zostanie do końca życia. Po tak pełnym wrażeń dniu przyszedł czas spać. Następne dwa dni miały być już ciężką wspinaczką.
Z samego rana ruszyliśmy w kierunku ośnieżonych szczytów. Minęliśmy po drodze jeszcze jedną odciętą całkiem od cywilizacji wioskę, gdzie uraczono nas herbatą, chlebem i orzechami i rozpoczęliśmy wycieczkę w góry. Szliśmy przepięknym kanionem, którego nazwy nie znam, a na żadnych szlakach turystycznych niestety nie figuruje. Spotkaliśmy po drodze rodzinę nomadów - oczywiście, łączyło się to też z poczęstunkiem składającym się z chleba i herbaty, a także krótką rozmową, w której nomadka podsumowała mój wyjazd stwierdzeniem, że mam łatwe
...
Pogratulować. Z dużym zaciekawieniem przeczytałam Twoją opowieść o pobycie w Maroku. To zawsze jest inaczej niż w tych przewodnikach. widac w tym pasję i prawdziwą przygodę. Tak trzymaj!
Ja również wybieram sie do Maroka + mąż i przyczepka Niewiadów. Pragniemy indywidualnie pozwiedzać ten wspaniały kraj. Pozdrawiamy Miła i Janusz
Miła , 2008-07-22 13:36:47
Zobacz zdjęcia:
Maroko
Maroko - wybierz obszar, który cię interesuje:













































Ludzie w Afryce są wspaniali i gościnni.
Ja pracowałem w Libii przez 5 lat i zwiedzałem co tylko się dało byłem z żoną i synkiem. Polecam jedź tam
Antoni, 2008-10-04 21:27:38