Marokańskie bezdroża
Głupi ma szczęście, czyli Maroko bez planu
Tagosia2008-03-21 14:57:27
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.75 z 5.00. 4 głosów oddanych
i tak, podrzuca mi owoce, znajduje lepsze miejsce w autokarze. Dzięki Bogu wysiadamy na różnych stacjach. Ostatecznie docieram do Mideltu, odbiera mnie Younes -niewiele starszy ode mnie Berber, który studiował kiedyś literaturę francuską, ale mu się znudziło i postanowił zająć się turystyką i komputerami (zabawne połączenie). Po noclegu w domu jego rodziców ruszyliśmy w góry.
Transport mieszany - autobus, który nas zawiózł gdzieś, gdzie wydawało się, że nie ma już żadnej cywilizacji, choć całkiem spora grupka wysiadających zdawała się temu przeczyć. Drugi autobusik, który jechał "co jakiś czas" i nie miał przystanków, ale jak to ujął mój przewodnik: "Wolisz taki bus, czy iść w tym słońcu 30 km?". Mieliśmy szczęście i czekaliśmy tylko jakieś pół godziny. Postanowiłam przejechać się na dachu, coby zakosztować afrykańskich sposobów transportu. W środku było całkiem sporo miejsc, ale nie ma to jak wiatr we włosach. Dojechaliśmy do wioski wśród gór. Ostatni przystanek, dalej można się dostać tylko na mule lub pieszo. Muł mnie niestety nie polubił, co skończyło się tym, że całą resztę wyjazdu chodziłam ze stłuczonym biodrem.
Zanocowaliśmy w wiosce u ludzi, którzy zaprosili nas na posiłek. Tu nikt poza moim przewodnikiem nie mówił po angielsku ani po francusku, a w znakomitej większości nawet po arabsku mieli problemy. Jednakże przyjęli mnie tam, jakby mnie znali od lat. Ofiarowali chleb, jajka, herbatę i łóżko, co było bardzo przydatne. Nie byli to tak całkiem obcy ludzie - Younes znał ich wcześniej, bo z reguły swoje wyprawy w góry zaczynał właśnie w tym miejscu, ale wszyscy inni napotkani później, obcy czy znajomi, zachowywali się dokładnie tak samo. Wewnętrzne nastawienie, że podróżnego trzeba nakarmić i napoić jest w tym kraju po prostu niesamowite.
Gdy już zjedliśmy kolację, przewodnik stwierdził, że musi koniecznie mi coś pokazać
...
Zobacz zdjęcia:
Maroko
Maroko - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























Pogratulować. Z dużym zaciekawieniem przeczytałam Twoją opowieść o pobycie w Maroku. To zawsze jest inaczej niż w tych przewodnikach. widac w tym pasję i prawdziwą przygodę. Tak trzymaj!
Ja również wybieram sie do Maroka + mąż i przyczepka Niewiadów. Pragniemy indywidualnie pozwiedzać ten wspaniały kraj. Pozdrawiamy Miła i Janusz
Miła , 2008-07-22 13:36:47