Opis podróży do Indii w roku 2005
Indie liryczno-mistyczne, czyli śladami "dziwnego" - część III
Rafiki_yako2008-03-17 09:23:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Naturalnie jestem sceptycznie nastawiony co do zawartości torebki: po pierwsze wcale nie jestem pewien, czy owa materializacja jest czymś rzeczywistym, czy tylko kuglarską sztuczką. Po drugie, sztuczka czy nie, może to być zwykły popiół. Po trzecie, nawet jeśli założymy dla ścisłości argumentu, że proszek naprawdę posiada jakieś nadzwyczajne właściwości, nie mogę mieć pewności co do zawartości torebek i tego, czy to jest Prawdziwa Rzecz. Bez względu na wszystko, moim celem jest poddanie proszku testom laboratoryjnym, nawet jeżeli miałbym za to zapłacić.
Darśan się skończył, Sai Baba, 80-letni starzec, odnoszony jest ostrożnie do samochodu, a pojazd opuszcza świątynię podziemnym przejazdem, z którego wcześniej się wyłonił. Darśan zajął nam prawie cały dzień, jesteśmy śpiący (planowaliśmy uczestnictwo w Darśanie porannym, a nie popołudniowym, i w związku z tym wstaliśmy o 2:30 w nocy) i zmęczeni, ale - na swój sposób - szczęśliwi i zadowoleni. Widzieliśmy Sai Babę, a chociaż człowiek ten niewiele dla nas znaczy w kategoriach swej potencjalnej czy pozornej boskości, było to niewątpliwie nowe doświadczenie.
Następny dzień schodzi nam na zwiedzaniu pobliskich świątyń i muzeum. Muzeum to olbrzymi budynek w kształcie pagody, wzniesiony przez Chińczyków jako dar dla Sai Baby. Wewnątrz budowla to najpełniejsza wersja kultu jednostki: całe życie Sai Baby, legendy o tym, jak to "przykleił" nauczyciela do krzesła mocą swych energii gdy ten kazał mu stać przez całą lekcję, porównania Sai Baby z bogami i wielkimi mistrzami, Sai Baba pomiędzy Mahometem a Chrystusem jako jeden z nauczycieli (w gruncie rzeczy to ostatnie preferuję, bo jestem zdania, że Budda, Chrystus, Mahomet itp. byli wielkimi Mistrzami ludzkości, nie posiadając pierwiastka boskiego, jaki zwykli śmiertelnicy im przypisują), przepowiednie z Nostradamusa, Koranu i Biblii oraz wyjaśnienia, w jaki sposób przepowiednie te sprawdziły się w postaci Sai Baby i jego czynów i słów, itd., itp...
Sądzę, że mieliśmy już po dziurki w nosie Sai Baby i chcieliśmy się stąd wydostać, pomimo faktu, że samo Puttaparti, bez tego kultu, jest sympatycznym, spokojnym, małym miasteczkiem, w którym można troszeczkę odpocząć od hałasu i zgiełku wielkiego miasta. Załatwiliśmy sobie taksówkę stąd do samego Bangaluru. Ta trzyipółgodzinna jazda kosztowała nas około 35 dolarów.
wraca się od Niego z upewnieniem, że nie warto.
Warto. Pojedźcie jeszcze raz.
Sten, 2008-04-24 22:08:33
Zobacz zdjęcia:
Indie
Indie - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















Pozdrawiam
Wojtek
Myśmy nie oceniali tego na podstawie tego, czy warto, czy nie., 2008-07-17 22:16:24