Opis podróży do Indii w roku 2005
Indie liryczno-mistyczne, czyli śladami "dziwnego" - część III
Rafiki_yako2008-03-17 09:23:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
że dla wielu przebywanie tutaj to prawdziwie duchowe, oczyszczające przeżycie. Ze swej strony odczuwam zaledwie ciekawość, jakoś nie potrafię żyć tą atmosferą i czuję się trochę jak zewnętrzny obserwator, a nie uczestnik ważnego wydarzenia. Od czasu do czasu widzę ubranych na biało ludzi obu płci (kolor biały, albo przynajmniej szary lub beżowy, wymagany jest jako barwa czystości) z zawiązanymi na szyjach chustami, przedstawiającymi narodowe flagi i nazwy krajów. To delegaci na główne obchody urodzin, przysłani tu przez lokalne, narodowe organizacje Sai Baby. Spośród wielu języków łatwo wyłapuję polski.
Czekanie się dłuży i robi się nudno, lecz nikt nie narzeka i wszyscy siedzą w idealnym porządku. W końcu dyżurny daje nam sygnał i maszerujemy wszyscy boso ku murom Aśramu, gdzie ustawia nas wszystkich w równe rzędy i nakazuje usiąść. Jedyna emocja i oczekiwanie, jakie teraz odczuwam związane są z proszkiem Wibuti, poza tym jest to dla mnie państwo policyjne. Jeśli Sai Baba jest awatarem boga, może wszystko, a jednak tak się boją, że pod żadnym pozorem nie wolno na teren świątyni wnosić noży, zapalniczek, odtwarzaczy kasetowych i CD, butelek z wodą, latarek, żywności itd. - środki ochrony muszą tu być ostrzejsze, niż na lotnisku. Siedzę jako pierwszy w linii i dlatego mam prawo losować: dwójka. Oznacza to, że nasz rząd mężczyzn zostanie wpuszczony jako drugi.
Oczekiwałem stosunkowo intymnego spotkania z 100, może 200 osobami. Zamiast tego świątynia czy miejsce spotkania to olbrzymia struktura, mogąca pomieścić wiele tysięcy. Muszę wyjść ze swego szeregu, bo znaleziono przy mnie zakazane przedmioty: telefon komórkowy i butelkę wody. Pomimo tego udaje mi się usiąść z przodu świątyni. Wszyscy siedzą na kamiennej posadzce, daleko więc do komfortu; ponadto powietrze jest gorące i duszne i ociekam potem. Tabuny ludzi nieustannie wchodzą do
...
wraca się od Niego z upewnieniem, że nie warto.
Warto. Pojedźcie jeszcze raz.
Sten, 2008-04-24 22:08:33
Zobacz zdjęcia:
Indie
Indie - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















Pozdrawiam
Wojtek
Myśmy nie oceniali tego na podstawie tego, czy warto, czy nie., 2008-07-17 22:16:24