„Przemierzyłem cały świat, od Las Vegas po Krym - zainspirowani nieśmiertelnym tekstem piosenki i artykułami ze sklepu nocnego, pewnego lipcowego wieczoru wpadliśmy na pomysł odbycia podróży „samochodem” na Krym. Samochodem tym był jedyny w swoim rodzaju biały Polonez z 1991r.
Krym
Łabuz Rafał2008-03-13 15:30:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.13 z 5.00. 16 głosów oddanych
trwało około 2 godziny i zrobiło na nas duże wrażenie.
Po opuszczeniu elektrowni, pożegnaliśmy przewodnika i rozpromienieni ruszyliśmy dalej!
Kolejnym przystankiem była już plaża na Kazantypie. Tam znów oddaliśmy się plażowaniu i kąpieli w morzu Azowskim. Wieczorem - w ostatnią noc pobytu na Krymie przyłączyliśmy się do rozbitych na plaży Białorusinów i wspólnie pośpiewaliśmy przy ognisku ;-).
I to by było na tyle naszej przygody. Kolejnego dnia zapakowaliśmy się w podróż powrotną i w miarę szybko dotarliśmy do domów. Jedyną przygodą w drodze powrotnej była dziura w drodze niedaleko Lwowa, na której uszkodziliśmy obydwa koła w naszym Poldku. Lekko załamani, bo była niedziela, godzina 7 rano, myśleliśmy, że będziemy zmuszeni na 1 dniowy postój. Jakże wielkie było nasze zdziwienie, gdy odkryliśmy, że w pobliżu dziury znajdują się dwa zakłady wulkanizacyjne - obydwa czynne! Sprawa potrwała ok. 40 minut i kosztowała nas jakieś 40zl.
Podsumowując, Krym to miejsce, które z całą pewnością warto odwiedzić. Jadąc tam autem należy szczególną uwagę zwracać na patrole Ukraińskiego DAI-u, który jest wyjątkowo natarczywy w stosunku do obcokrajowców. Zwłaszcza podróżujących takimi drogimi limuzynami jak nasz Polonez. Nam, poprzez upór i determinację, pomimo że byliśmy zatrzymywani przez drogówkę ponad 20 razy, udało się nie wydać na łapówki złamanej hrywny - ale tylko dlatego, że nie mieli się do czego przyczepić - w przypadku wykroczenia niestety nie ma zmiłuj.
Ukraińcy to naród wyjątkowo przyjazny, chętny do pomocy, życzliwy wobec Polaków. Zagrożenia ze strony przestępców - takie jak wszędzie, gdzież ich nie ma?
Drogi na Ukrainie wbrew temu co się powszechnie powtarza, wcale nie są takie tragiczne. Krążące legendy o koleinach, dziurach, wyrwach w asfalcie - okazały się sporo przesadzone - odrobina rozsądku za kierownicą i nawet z maksymalną prędkością samochodu ( w przypadku Poloneza 105km/h) można całkiem śmiało poruszać się po tamtejszych drogach.
Ceny są przyzwoite, wręcz niskie, a żywność serwowana w barach i restauracjach - całkiem smaczna.
W naszym środku transportu - pomimo, że sprawdził się w 100% i nie zawiódł nas ani raz, dostrzegliśmy jednak sporo mankamentów - szyba od strony pasażera się zacinała, przy włączaniu kierunkowskazów gasło radio, nie działała tylna wycieraczka, kierownica robiła "łik..łik..łik".... Dlatego też kolejną podróż - do Mongolii w 2008r - zamierzamy odbyć autami dalece bardziej nadającymi do pokonywania tak olbrzymich dystansów - Fiatami 126p.
Zobacz zdjęcia:
Ukraina
Ukraina - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























