Wyprawa Around South America 2008 (4): Cachoeira
EwaMichal Wyświetlono: 248 razy 2008-03-13 15:10:55![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.67 (172 głosów) |
Jestesmy w Cachoeira. Dzis mamy spokojny dzien. postanowilismy zostac tu niec dluzej, poniewaz jest baaardzo przyjemnie: nie jest az tak goraco jak nad morzem, nasza skora po pierwszym zejsciu - kameleony - wraca do normy, mamy piekny nocleg w slicznym osrodku z 25m basenem, mniejszymi dwoma dla ochlody, super patio, gdzie sobie robimy jedzonko i to wszystko calkiem niedrogo! ;)
Witajcie ponownie!
15.02.2008 (pt.)
Jestesmy w Cachoeira. Dzis mamy spokojny dzien. postanowilismy zostac tu niec dluzej, poniewaz jest baaardzo przyjemnie: nie jest az tak goraco jak nad morzem, nasza skora po pierwszym zejsciu - kameleony - wraca do normy, mamy piekny nocleg w slicznym osrodku z 25m basenem, mniejszymi dwoma dla ochlody, super patio, gdzie sobie robimy jedzonko i to wszystko calkiem niedrogo! ;)
A do tej pory wydarzyslo sie, co nastepuje:
14.02.08 (czw.)
SAO FELIX. Fawela przy domu Hishimi.
Udajemy sie na druga strone rzeki do CACHOEIRA. Znajdujemy super camping i szwedamy sie po sennym miasteczku.
13.02.08 (sr.)
IMBASSAI. Namiot na plazy.
Budzimy sie na wschod slonca widziany z namiotu :).
Kawka u Szkota, ktory wlasnie otworzyl knajpke w Imbassai.
Jedziemy do PRAIA DO FORTE. Bagaze zostawiamy w hostelu (HI). Urocze, turystyczne miasteczko, pelne straganow, rekodziel, bardzo bezpiecznie i sielankowo. Jest tam Project TAMAR, latarnia morska (nieodlaczny element krajobrazu) oraz nawet szkielet dinozaura (?).
Z Praia do Forte jedziemy do Salvadoru (Expresso) 7 BRL/os..
Z Salvadoru do Cachoeira / Sao Felix (14 BRL/os.). Ladujemy juz pozno. Szukajac miejsca do spania trafiamy na trening capoeira dla dzieci. Ewa gra w roda :). Himishi (maly capoerista) proponuje nam, bysmy sie rozbili przed jego domem. Tak wlasnie trafiamy na nocleg do faweli! Warunki w domu bardzo podstawowe, mnostwo ludkow w domu, po wode trzeba chodzic z wiadrami po stromiznach do sasiada. "Oficina" ojca jest za domem dosc prowizoryczna. Zajmuja sie wyrobem koralikow i ich sprzedaza. W calym domu rozbrzmiewa reggae! Ciekawa jest lazienka z toaleta ;).
12.02.08 (wt.)
AREMBEPE. Janis Joplin Rancho 10 BRL/2 os.
Pieknie polozona ta osoda hipisow: palmy, domy ze strzecha, powiewajace flagi, klimatyczni ludkowie.
Jedziemy do IMBASSAI na Linha Verde. Przprowadzamy operacje "kokos" ;). Spotykamy ta sama parke Anglikow, co w Arembepe poprzedniego dnia i byczymy sie na plazy.
Na obiadek feijiaolada - typowe brazylijskie danie niewolnikow skladajace sie z wedzonego miesa, ryzu, fasoli oraz ew. banana i maki (farinha).
Przy plazach turystycznych sa prysznice do zmycia slonej wody. My sie rozbilismy pod daszkiem opuszczonego domku na plazy. Wialo w nocy na maxa, ale rano...
11.02.08 (pon.)
SALVADOR.
Autobusem do AREMBEPE (2,75 BRL z Sao Cristovao). Super spokojne, urokliwe miasteczko. bardzo mili ludzie. Na srodku ryneczku akademia Capoeiry (jak sie zas okazalo, to mozna rzec standard). Spotykamy pierwszych bialych turystow, z ktorymi rozmawamy - Anglicy - parka.
Kierujemy sie do wioski hipisow (Aldeia Hippie) i istalujemy sie na Janis Joplin Rancho.
| Oceń relację |
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














