Północne wybrzeże Sycylii
Marioos
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Przyleciałem na Sycylię liniami Ryanair w piatek późnym wieczorem, na lotnisko nieopodal Palermo. To był wypad na weekend w drugiej połowie września ubiegłego roku, na lotnisku wypożyczyłem samochód z Europcar, koszt był stosunkowo niski, wszystko poszło gładko i sprawnie.
Godzina przylotu była dość późna wiec wybrałem sie w drogę zaraz jak tylko dostałem kluczyki, jak zwykle nie zaplanowałem żadnych noclegów, ze wzgledu na wspaniałą pogode zdecydowałem sie przespać w samochodzie co było jedynym rozwiazaniem tego wieczoru. Podążając w kierunku na wschód od Palermo, około 20-30 kilometrów odkryłem plaże na której znalazłem sie sam, tutaj zdecydowałem spędzić moją pierwsza noc, samochód zaparkowałem kilka metrów od wody i postanowiłem się wykąpać w ciepłym morzu i w tym momencie zaczęło się coś przepięknego.
Po raz pierwszy w moim życiu spotkałem się z tak cudownym uczuciem, wchodząc do wody olśniło mnie w dosłownym tego słowa znaczeniu, przy każdym moim ruchu woda zaczęła świecić, tysiące drobnych punktów dookoła mnie wiruje emitując jasno zielone światło.
Zamurowało mnie po czym po chwli serce zaczęło mi walić jak szalone, ten incydent wprawił mnie w fantastyczny nastrój, muszę przyznać że takiego powitania na Sycylii się nie spodziewałem.
Po chwili zdałem sobie sprawę z tego co się dzieje, oglądając film Rajska plaża (z Di Caprio), była tam scena kiedy dwoje kochanków pływa (i nie tylko) w takich właśnie okolicznościach przyrody ;) wiec znalazłem wyjaśnienie na to co się stało, te miliony maluteńkich cząstek to plankton, który fosforyzuje pod wpływem ruchu, wprawiając moje oczy w zachwyt, brakuje mi słów by opisać jak bardzo byłem szczęśliwy.
Na zajutrz wybrałem sie w dalszą droge, wybrzeżem na wschód przemierzyłem kilkadziesiąt kilometrów po czym skierowałem się w głąb lądu by bliżej przyjrzeć sie Etnie która swoją wyniosłą figurą, puszczając w niebo kłęby białego dymu, widziana z wielu kilometrów przyciąga do siebie niczym magnez i wywiera ogromne wrażenie.
Jeszcze tego samego dnia udałem sie do Capo dOrlando, położonego kilkadziesiąt kilometrów od miejsca w którym Sycylia styka sie z Włochami.
To małe miasteczko, bardzo przyjazne i uroczo położone nad samym brzegiem robi miłe wrażenie na turystach, jest tam wiele małych, tanich i przytulnych hotelików położonych nad samym morzem, piękne plaże, wiele restauracji, wspaniale oświetlony deptak który tętni życiem do późnego wieczora gdzie często całe rodziny spotykają sie na kolacji czy przyjaciele przy mocniejszych trunkach, tutejsza ludność wydaje się dość przyjaźnie nastawiona, pomimo problemów z komunikacją w języku angielskim, pomagając sobie rękoma spokojnie można się porozumieć praktycznie z każdym.
Na najdalej wysunięntym odcinku lądu w tej części wyspy, swym światłem podkreśla linię brzegową niewielkich rozmiarów różowa latarnia morska, za nia znajduje sie hotel wybudowany zaraz przy skalistej ścianie. Uznałem to miejsce za najbardziej odpowiednie do spędzenia kolejnej nocy, niczego wiecej nie mógłbym sobie wymażyć jak hotel przy latarni morskiej z widokiem na morze śródziemne w którym za moment pośród wystających w oddali wulkanicznych wysepek zatapia swoją przepięknie czerwono-żółtą głowę zachodzące słońce.
Po zameldowaniu sie w hotelu czas na ostatnie tchnienie tego dnia, smaku dodaje ser owczy wyrabiany w prawie każdym gospodarstwie który wraz z winem pędzonym według starych zwyczajów nabyłem po drodze od jednego z rolników.
Zasiadłszy na skałach pod latarnią morską z przyjemnością wpatrując sie w zachodzące słońce, delektowałem sie winem wsłuchując sie w szum fal rozbijających się o skały, po zachodzie wybrałem jedną z licznych restauracji w centrum miasteczka kosztując sie pyszną włoską pizzą.
Kolejnego dnia wyruszyłem w powrotną droge w kierunku lotniska, tym razem przemierzając tylko miasteczka nadbrzeżne. Część autostrad na Sycyli jest płatna i przebiega w tunelach górskich co nie pozwala sie do końca cieszyć widokami które uwielbiam, wiec biorąc to pod uwagę wybrałem mniejsze równoległe drogi które są również bezpieczne i w dość dobrym stanie.
Po drodzę mijam Cefalu które jest malownczo położone przy jednej z ogromnych gór zwięczonej zamkiem, u stóp góry znajduje się miasto z wielką światynią która pomimo swych rozmiarów wyrastając spośród niskich zabudowań wydaje się być niczym domek z kart przy ogromie wzniesienia.
Kolejne miasto na mojej drodze to Palermo, niestety nie miałem wystarczającej ilości czasu by sie tam zatrzymać, jedyną misją jaka mi pozostała to przejechać przez całe miasto i nie uszkodzić samochodu, co graniczyło z cudem.
Jedyna zasada, obowiązująca w tym mieście na drogach, to brak zasad co doprowadza człowieka do ekstremalnego wycięczenia, ale myślę że do wszystkiego można sie przyzwyczaić więc jak widać po mieszkańcach, nie sprawia im to problemu ani trochę.
W niedzielne popołudnie, docieram do lotniska, zdaje samochód i żegnam się ze słoneczną Sycylią, weekend to za mało żeby zobaczyć najciekawsze miejsca, ale wiem że jeszcze tam wróce, kolejnym razem na dłużej.
|
|
Cefalu |
|
|
Cefalu |
|
|
Etna |
|
|
Capo d'Orlando |
|
|
Capo d'Orlando |
|
|
Capo d'Orlando |
|
|
Capo d'Orlando |
Włochy - wybierz obszar, który cię interesuje:









































