A było nas trzech, w każdym z nas inna krew... Przed nami ambitne zadanie, piękna ściana i... przede wszystkim oczekiwanie na dobrą pogodę. A jak już nie chciała przychodzić, trzeba było zebrać się w sobie, zrezygnować z początkowych planów i wystrzelić do góry z zamiarem... no właśnie, więcej w tekście;)
K2 2007 - SZKOŁA CZEKANIA czyli Alpinus K2 2007 Expedition - miała być nowa droga...


Piotr Morawski2008-03-05 16:21:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
ekipie. Góra na nas poczeka.
Posłowie
Zaledwie 4 dni po zdobyciu szczytu Nanga Parbat jesteśmy gotowi do dalszej drogi. Tym razem całkowicie w składzie podstawowym: Peter Hamor, Dodo Kopold i ja. 19.07.2007 z samego rana nasza trójka rusza do Chilas. Dzień później siedzimy już w Skardu i analizujemy zdjęcia naszego kolejnego celu: wytyczenia nowej drogi na zachodniej ścianie K2. Wracają powoli wyprawy z lodowca Baltoro, spod K2, Broad Peaku i Gasherbrumów. Wszyscy są zgodni co do jednego - w tym roku pogoda jest paskudna; cały czas sypie śnieg, wieją niespodziewanie silne wiatry i czasem ciężko wytrzymać nawet w bazie. Szczerze mówiąc mieliśmy nadzieję, że w sierpniu się poprawi, bo przecież nie może cały czas sypać...
Po dwóch dniach wypoczynku po Nandze ruszamy do góry. 28 lipca zakładamy swoją bazę pod południową ścianą K2, na wysokości 4950 m. Wita nas sypiący śnieg. Niezrażeni idziemy 31 lipca założyć bazę wysuniętą pod zachodnią ścianą - naszym głównym celem. Droga przez lodowiec Savoia okazuje się całkiem przyjemna. Mimo ogromnych szczelin już po 4 godzinach stoimy pod ścianą i patrzymy na nasz wymarzony kuluar. Wnosimy ze sobą po niecałe 20 kg sprzętu i jedzenia. Ściana zachodnia odsłania się nam na pół godziny, tak że możemy zrobić kilka zdjęć i kryje się za chmurami. Stoją też dwa namioty rosyjskie: potężna rosyjska wyprawa oblegała zachodnią ścianę już od końca maja - na szczęście ich celem nie była inna droga.
Dzień później wracamy do bazy po resztę rzeczy, niestety pogoda staje się coraz gorsza. Czas w bazie zaczyna się dłużyć. Monsun z Bangladeszu stanął gdzieś w okolicy i nie chciał się ruszyć. Co oznaczało, że nikt nie może przewidzieć czy pogoda się poprawi, czy pogorszy, dopóki monsun nie przemieści się gdziekolwiek. Codziennie rano wita nas deszcz albo śnieg. Pierwszy tydzień jeszcze jakoś siedzimy spokojnie, ale potem zaczynamy się niepokoić. K2 nie widzimy prawie w ogóle, zawsze skryte za chmurami. Kiedy się odsłania jest całkowicie białe, a jego ścianami schodzą wielkie lawiny. Wszystkie wyprawy siedzą w bazie i czekają.
Mamy czas i czekamy. W kolejnym tygodniu powoli dociera do nas prawda - możemy nie mieć nawet szansy by dotknąć K2. Aż pewnego dnia przychodzi do nas David, Fabricio i Gerlinde...
www.piotrmorawski.com
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















