A było nas trzech, w każdym z nas inna krew... Przed nami ambitne zadanie, piękna ściana i... przede wszystkim oczekiwanie na dobrą pogodę. A jak już nie chciała przychodzić, trzeba było zebrać się w sobie, zrezygnować z początkowych planów i wystrzelić do góry z zamiarem... no właśnie, więcej w tekście;)
K2 2007 - SZKOŁA CZEKANIA czyli Alpinus K2 2007 Expedition - miała być nowa droga...


Piotr Morawski2008-03-05 16:21:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
i z zakłopotaniem patrzymy na nasze małe schronienie. Tym razem mamy 4 godziny na wypoczynek. Najpóźniej o 6 rano trzeba wyruszyć do szczytu. Próbujemy we trzech jakoś spać i gotować. Znowu skuleni. Przysypiam na pół godziny. Dodo i Peter jeszcze śpią. Budzę ich i powoli zaczynamy gotowanie. Czas leci nieubłaganie. Żeby chociaż mieć miejsce na wyciągnięcie nóg!
26 godzina
Gerlinde z Davidem wyruszają pierwsi. Daniel i Fabrizio rezygnują z dalszej drogi i schodzą na dół. Pierwsze kroku odzywają się bólem w udach. Krok za krokiem czekam aż zdrętwiałe mięśnie rozgrzeją się. Na grani wieje silny wiatr, mimo tego dzień zapowiada się piękny. Śnieg nie jest głęboki. Coraz trudniej powstrzymać mi się od spania. Wychodzimy na Ramię K2, w miejsce gdzie droga Cesena łączy się z żebrem Abruzzich. Czas płynie nieubłaganie. Wokół wierzchołka gromadzą się nieprzyjemne chmury. A szczyt wydaje się tak blisko. Nad nami Butelka. Jesteśmy pewnie gdzieś powyżej 8000 metrów. Mimo zmęczenia, niewyspania i późnej pory idziemy do góry. Ale coraz wyraźniej dociera do nas, że nie damy rady.
Siadamy na dłuższy postój. Pode mną morze chmur i wielkie, śnieżne plateau. Wtulam głowę w ramiona, bo wiatr wdziera się pod kurtkę. Nawet nie wiem kiedy zasypiam. Budzę się z przerażeniem i patrzę do góry. Peter odszedł tylko kilka kroków. Uf, zasnąłem tylko na moment. Dochodzi do mnie Dodo i powoli ruszamy do góry. Docieramy do Gerlinde i Davida, którzy po krótkiej dyskusji zaczynają schodzić. Jest jasne, że nie damy rady. Patrzę jeszcze na wierzchołek K2 i zawracam. Cała nasza piątka prawie bez słowa podejmuje decyzję o odwrocie. Decyzję, która jest oczywista.
Schodzę bez smutku. Naszym celem była nowa droga. To szybkie wejście Cesenem potraktowaliśmy jako wyzwanie. W 30 godzin doszliśmy z bazy na 8000 metrów. Do tego we wspaniałej
...
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















