A było nas trzech, w każdym z nas inna krew... Przed nami ambitne zadanie, piękna ściana i... przede wszystkim oczekiwanie na dobrą pogodę. A jak już nie chciała przychodzić, trzeba było zebrać się w sobie, zrezygnować z początkowych planów i wystrzelić do góry z zamiarem... no właśnie, więcej w tekście;)
K2 2007 - SZKOŁA CZEKANIA czyli Alpinus K2 2007 Expedition - miała być nowa droga...


Piotr Morawski2008-03-05 16:21:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
większym wrażeniem Gerlinde, która pracuje na równi ze wszystkimi. Ile mocy ma ta kobieta! Ciągle z uśmiechem. Kiedy droga zaczyna mi się dłużyć pojawiają się namioty obozu trzeciego. To już ponad 7000 metrów. Niestety nadchodzi nieprzyjemna mgła i zimno. Ostatnie 200 metrów dłuży się potwornie. Kiedy docieramy okazuje się, że są tylko 3 jednoosobowe namioty. Jeden z nich kompletnie zasypany. Zabieramy się we trzech do odkopywania. Mamy ustalone 3 godziny odpoczynku w tym miejscu. Godzina mija na wymachiwaniu łopatą. Namiot połamany i powyginany, z trudem mieści się w nim jedna osoba. Mimo wszystko we trzech wpełzamy do środka. Nadszedł silny wiatr, mgła wpełza pod puchowe kurtki. Zimno. Siedzimy skuleni i próbujemy coś gotować. Musimy dużo pić. Drętwieją nogi, boli krzyż. Zamiast wypoczynku mamy trzy godziny męczarni. Z ulgą witamy czas wymarszu do góry.
13 godzina
Pierwsze kroki są ciężkie. Powoli daje się we znaki podejście i siedzenie w małym namiocie. Ściemnia się, a "trójka" jeszcze majaczy pod nami. Pogoda nieprzyjemna, ale ciąg poręczówek wskazuje nam drogę. Czas zwalnia. Gwiazdy pojawiają się na niebie. Nie widać obozu czwartego, tylko czołówki naszej grupy. Zmęczenie dopada wszystkich.
Zabrałem ze sobą namiot z obozu trzeciego, by był na czas postoju w czwórce. Zaczyna mi ciążyć. Metry wloką się coraz wolniej. Torowanie coraz bardziej uciążliwe. Nie wiem ile to trwa. Powoli tracę nadzieję, że dojdziemy do Ramienia. Co pewien czas zasypiam. Na chwilę. To już trzecia prawie bezsenna noc. Jest 2 w nocy, kiedy jesteśmy w "czwórce" na 7800. Minęła dokładnie doba od wyruszenia z bazy.
Od razu zabieramy się z Peterem do roboty. Nagle okazuje się, że nikt nie zabrał łopaty z "trójki". Kopiemy platformę czekanami. Po godzinie mamy krzywą platformę, jeszcze gorszą od poprzedniej. Dochodzi do nas Dodo
...
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















