Tu znajdą się zapiski z moich codziennych zmagań podczas półrocznej eksploracji oraz bogata galeria zdjęć<br /><br />W poszukiwaniu Własnej Legendy<br />Wyprawa rowerowo-trekkingowa po Parkach Narodowych USA
Zapiski z dzinnika - W poszukiwaniu Własnej Legendy
Pablo z Gdańska2008-02-29 16:24:18
Wyświetlono razy (ostatnio: )
przecież przejechać na drugą stronę gór i stamtąd zacząć ponownie łapać stopa.
Na dworcu autobusowym kupiłem bilet, ale pani w okienku podpowiedziała mi, że jadąc na drugą stronę gór do Nashville zapłacę 150USD, a na zachodnie wybrzeże do Las Vegas zapłacę 190USD. Pogoda zapowiadała się na deszczową na kolejnych kilka dni więc kupiłem bilet do Las Vegas. Podróż trwała 3 dni. Start 19 marca o godzinie 1.30PM. W między czasie trzy przesiadki. W Nashville, następnie St. Louis i Denver. Na początku autobus był wypełniony kilkoma białymi ludźmi, reszta sami czarni. Im bardziej na zachód i bliżej granicy Meksykańskiej tym większa część czarnoskórych pasażerów zamieniała się na latynoską. Katorga straszna. Gdyby nie klimatyzacja w autobusie nie dało by się wytrzymać. Na szczęście kierowcy robili co 2-3 godziny przerwy. W ten sposób nauczyłem się połykać masowo jedzenie z Fastfoodów, chipsy i litrowe ilości Pepsi. W autobusie było w miarę bezpiecznie. Jedynie w pierwszym dziewczynie skradziono laptopa. Od tego momentu nie rozstawałem się z moją torbą do której włożyłem komputer, kamerę i aparat. Najgorsze było oczekiwanie na przesiadkę. Autobusy dalekobieżne to chyba najtańszy transport i korzysta z niego najuboższa społeczność ameryki. Akurat przesiadki przypadały mi na godziny nocne. Na dworcach straszny zaduch i trzeba było bacznie patrzeć na swój dobytek.
¾ kraju to tereny rolnicze. Nie było żadnych ciekawszych widoków, no może poza tym, że akurat przejeżdżaliśmy przez tereny zalane przez powódź. Mieliśmy wielkie szczęście, ponieważ kilkanaście godzin po wyjeździe z St. Louis przeszła przez to miast gigantyczna nawałnica. Miasto zostało zablokowane. Każdy kto jechał ze mną autobusem patrzył na informację z zaparty tchem. Każdy powtarzał przez kolejnych kilka godzin że mieliśmy wielkie szczęście.
Las Vegas. Strach i czarni gangsterzy na ulicach. Na miejsce przyjechałem po 23ej. Myślałem, że tu przyjeżdżają głównie turyści wydać swoje pieniądze, a tu wielkie zaskoczenie. Narkomani na każdym kroku. Murzyni wyglądający jak z rynsztoku. Bogactwo w samochodach, bieda na ulicach. Dwa pogranicza. Nie czułem się bezpiecznie. W tym samym momencie jak tu przyjechałem, chciałem już wyjeżdżać. W małym hotelu dowiedziałem się o Hostel. Miałem do przejścia ok. 30 min pieszo. Strach w oczach mijając każdy zakątek ulic. W jednej sekundzie mogłem wszystko stracić, nawet życie. Tak to wyglądało. Las Vegas nie dla mnie. W hostelu, też w recepcji siedział gościu wyglądający na ruska. Przećpany i nie do końca wiedział co do niego mówię. Obawiałem się tylko co będzie w pokojach. Dookoła bród. Na szczęście w 6 osobowym pokoju był tylko jeden człowiek. Nawet go nie widziałem. Wieczorem jak przyszedłem do pokoju było po 12tej. Wykąpałem się szybko i położyłem do łóżka. Rano wstałem, on jeszcze spał. Umyłem się szybko, spakowałem i opuściłem pokój. Na stołówce wypiłem kawę, znalazłem mapę miasta i ruszyłem w drogę. Kierowałem się w stronę Red Rock Canyon. Tam spędzę kilka kolejnych dni.
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























