Wakacyjne testowanie Rometa
„PODRÓŻ ZA STÓWĘ, czyli Romet Z-125 na Mazurach”
Camina2008-02-24 13:04:35
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
do którego dojechać można kierując się na Uktę, potem zaś według wskazówek z łatwo wpadającej w oko tablicy informacyjnej. Na 100ha Puszczy Piskiej, które zajmuje ten prywatny park zobaczyć można z bliska (a także dotykać i karmić) wiele dzikich zwierząt, które normalnie bardzo trudno byłoby spotkać na wolności. Bizony, żubry, jelenie syberyjskie, sarny, daniele i wiele innych gatunków podziwialiśmy podczas dwugodzinnego spaceru w grupie wraz z przewodnikiem.
Niezwykłe jest móc zobaczyć z odległości 5m, żyjącego niemalże w naturalnym środowisku wilka i posłuchać przy tym innych zwiedzających, zachęcających zwierzę do pokazania się słowami: " Chodź wilku, Czerwony Kapturek tu jest ..."
Ukryta kraina Galindów
Jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy zobaczyć drugie magiczne miejsce położone w okolicy Mikołajek. Jadąc w kierunku Bobrownik, a następnie Iznoty zajechaliśmy pod bramy czegoś, co trudno będzie opisać ... ( i może dobrze, bo trzeba zobaczyć na własne oczy !).
Zielona, pełna magii kraina zwana Galindią to miejsce, w którym jedni mieszkają (jest tutaj hotel i camping), a drudzy tylko płacą za wstęp, by podziwiać to co rozpościera się za bramą... Wśród rzeźb galindzkich bóstw, rytualnych kamiennych kręgów czujemy się bardziej jak jaskiniowcy niż turyści z XXI w. Pieczary, podziemne lochy, studnie głodowe, labirynty ... Lista nie ma końca.
Galindia jest oazą ciszy i spokoju, oblewają ją z trzech stron wody jeziora Bełdan. Niełatwo tu trafić po skręceniu w las, lecz jeśli nagle po prawej stronie piaszczystej drogi ujrzycie drzewa korzeniami do góry, oznacza to, że od Galindii dzieli was już nie więcej niż 200 metrów...
Mazury za stówę
Przejechaliśmy łącznie 1000 kilometrów, ze spalaniem rzędu 2,4 litra/100 km. Jak łatwo można policzyć sama podróż kosztowała nas jedyne 100 PLN, co było dla nas dobrą wiadomością, szczególnie po tym jak nasze portfele zaczęły świecić pustką po zakupie samego motoru, profesjonalnej odzieży i innych potrzebnych do drogi gadżetów.
Romecik, choć bardzo sympatyczny, to jednak pozostaje typowo miejskim motorkiem i nie zaprosimy go w podróż zagraniczną, którą planujemy na przyszły rok. Będzie nam jednak na pewno brakowało tego zamieszania, jakie wywoływało jego pojawienie się w każdym miasteczku, przez które przejeżdżaliśmy. Nie było miejsca, w którym ktoś nas by nie zaczepił z pytaniem co to za "produkcja". Ludzie wchodzili za nami do pizzerri, czekali na nas pod sklepami, podchodzili, by obejrzeć Zetkę i uciąć sobie z nami pogawędkę.
Te spotkania to bezcenny dodatek do naszego taniego motoru...
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























KRZYSIEK, 2008-06-03 19:33:37