Park Narodowy „Mała Fatra” przyciąga jak magnes, wie o tym wielu turystów, których urzekły te „małe”, a zarazem „wielkie” góry. To najbardziej malownicze góry Słowacji. Moje opowieści o pięknie tych niezwykłych gór przekonały grono serdecznych Przyjaciół, pozostających ciągle wiernych „górskiej przygodzie”. <br /> Ten Park Narodowy posiada różnorodne grzbiety górskie.Dolomitowe szczyty Małego i Wielkiego Rozsutca skalą trudności przypominają tatrzańskie szczyty. Główny grzbiet z Małym i Wielkim Krywaniem przypomina bieszczadzkie połoniny. Dolina Vratna to jakby nasza Dolina Kościeliska. Horne Diery są tak atrakcyjne i malownicze jak Słowacki Raj. Sokolie i Boboty to wapienne skały trochę przypominające Jurę Krakowsko- Częstochowską .<br />Więc wraca się na szlaki Małej Fatry wielokrotnie. <br /><br />
Z Janosikiem po Małej Fatrze




Bialyzibi2008-02-09 20:17:05
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Chwilę tylko oczekiwałem na Piotrka, Michała i Jana czyli zdobywców Małego i Wielkiego Krywania.
I już pożegnalny wieczór poświęcony śpiewaniu piosenek znanych i ciągle popularnych. Gospodarze przyjmują nasze zaproszenie do wspólnej integracji, okolicznościową odznakę i dyplom. Żegnamy się serdecznie obiecując powrócić na nieznane szlaki Małej Fatry, głównie w części Lutrzańskiej.
Kierujemy się w drogę powrotną z zamiarem przekroczenia granicy na Przełęczy Glinne . w miejscowości Orawskie Podzamcze. Baśniowe zamczysko na 112 metrowej skale robi ogromne wrażenie. Jest największą atrakcją wśród zabytków regionu. Prawie 2 godziny zwiedzaliśmy zamek w towarzystwie sympatycznego przewodnika, posługującego się bardzo często także językiem polskim. Wręczyłem mu naszą "Janosikową odznakę" a on z zadowoleniem wpiął ja w klapę marynarki. Pokonując 880 schodów dotarliśmy na najwyższą kondygnację. Warto było bo z jednej strony ośnieżone szczyty "naszej" Małej Fatry, z drugiej szczyty słowackich Tatr Zachodnich. Przed przejściem granicznym pojawia się wyraźnie Pilsko, czujemy też "oddech" Babiej Góry.
W wycieczce uczestniczyła "młodzież" czyli nasi sympatyczni "plus - minus 30 - latkowie." Pozostała część grupy to "młodzież starsza", chciałbym podkreślić niesamowitą, godną pozazdroszczenia kondycję braci w "słusznym wieku" Od kilku lat wycieczki górskie w "wielką majówkę" są bardzo udane, w czym znaczna zasługa stwarzających odpowiedni miły klimat Koleżanek: Jolki, Marii i Lidki. Czy "mama Halina" znów pojawi się na szlaku z przemiłymi córkami: Ewą i Hanią. Czy Zygmuś i jego dwaj młodsi koledzy z pracy zakochali się w górach? Ale to pytania na przyszłość. Powróciłem na "Janosikowe szlaki" bo to "zew gór" i siła Janosikowej legendy.
Halinka, w drodze powrotnej ułożyła nawet tekst piosenki do znanej melodii.
Od Terchovej jechał bus, umęczone bractwo wióźł
Wszyscy wielce utrudzeni, brnęli w śniegu i zieleni
Pokonali górskie trudy, na czele z Janem z Ostródy
Zygmuś zaś przez cały czas, "czymś tam" wciąż częstował nas
A nasz Zbyszek fajny gość, myślał jakby dać nam w kość
Andrzej dwie żoneczki miał, ale o nie bardzo dbał
Lidka cały czas czuwała, na duchu podtrzymywała
Nasza Joleczka kochana, jak wciąż opanowana
W krótkich spodniach Maria miła, a tam w górach zima była
Jedna mama i dwie córy "zaliczyły" dzielnie
góry............itd. Usłyszałem "dziękujemy", więc satysfakcja jakby podwójna. A więc do zobaczenia za rok....lub wcześniej na kolejnej wspólnej wycieczce.
Ps. Przepraszam za niską jakość załączonyc fotek.
Zobacz zdjęcia:
Słowacja
Słowacja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























