Relacja z wyprawy trekkingowej w bułgarskie pasma Pirin i Riła.
Bułgaria 2006 - diariusz wędrowca.
Zemleduch2008-02-01 17:39:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.11 z 5.00. 9 głosów oddanych
się, że w samokovskim monastyrze można dostać nocleg. Miejsce owo okazało się skromnym klasztorem żeńskim na 9 osób. Oczywiście doszło tam na tą noc również 3 facetów. Zadekowani za furtą klasztorną poszliśmy na browara i balangi ludem samokova. Lud Samokova balangować nie chciał więc skończyło się na na browarze, no może nie jednym. I jeszcze na wściekaniu się dlaczego pacany nie jeżdżą w kaskach.
13.09
Etap ostatni - Sofia. Ale zanim zasiedliśmy w autobusie do stolicy Bułgarii okazało się, że wydostać się z klasztoru nie jest tak łatwo. Zamknięto nas gdy spaliśmy na klucz (zapasowego nie otrzymaliśmy - klucznica trzymała nas w ręku), na dodatek wszystkie okna okazały się być zakratowane. Po przełamaniu się by zagłuszyć sielankową ciszę w obrębie murów klasztornych i po ok. 20 minutach nieśmiałego : "Izwinieta, pomoszt, zawarto nas!" wypuszciła nas przepraszająca zakonnica. Nabraliśmy wody i podążyliśmy na awtogare. Po drodze podziwialiśmy masyw gór Vitoscha, u podnóża których rozciąga się aglomeracja Sofii. Szczyty osiągające ponad 2000 mnpm, a na ich zboczach rozpoczynają się przedmieścia stolicy. Autobus, żeby było śmiesznie, wcale nie zawiózł nas na główny dworzec autobusowy, ale na jakiś malutki podmostowy. Powinniśmy nabrać podejrzeń, że właśnie tak podróż się zakończy gdy wszyscy pasażerowie wysiedli na przystanku przy głównej arterii wiodącej do centrum, a kierowca skręcił w jakąś boczną uliczkę. Jednak zapytany odparł, że owszem jedzie do awtogary. Co to była za gara potem dopiero się okazało. Tak więc wysadzeniu gdzieś na przedmieściu postanowiliśmy szukać mapy, a potem hostelu w okolicy centrum. Tomek zaczepił pierwszego przypadkowego przechodnia, ten angielskim władał wyśmienicie i co więcej okazał niebywałą chęć pomocy nam. Zaczął wydzwaniać gdzieś po znajomych czy nie znają jakiegoś taniego miejsca noclegu. Usłyszał jak wymieniamy pare słów w naszym ojczystym języku i wtedy padło z jego ust pytanie: Where are you from? Na odpowiedź: From Poland. Zaskoczony zapytał składną polszczyzną dlaczego w takim razie nie zagadujemy go po polskuJ Okazało się, że jest to Bułgar, doktor Uniwersytetu Jagiellońskiego, archeolog. Niesamowicie przejął się naszą sytuacją (która skądinąd nie była aż taka tragiczna) i postanowił za wszelką cenę nam pomóc. Zadzwonił do swojej asystentki by w necie szukała nam noclegu, zaprosił do swojego mieszkania, poczęstował piwem i wraz małżonką zajął się dzwonieniem po hotelach by nam coś znaleźć. Poszukiwania, bardzo sprawne, zaowocowały hostelem w doskonałej lokalizacji i za rozsądną cenę 14 leva za noc od łebka. Nasz pan doktor Ivan zamówił nam taxi, co więcej opłacił je, podał swój numer komórki w razie jakiś problemów i tak zapakowani do fury i wciąż w szoku odjechaliśmy. Takie spotkania przywracają wiarę w ludzi. Niesamowity człowiek. Powtarzałem sobie, że takie rzeczy w prawdziwym życiu się nie zdarzają, takie rzeczy to tylko w Erze. Popędziliśmy więc przez zatłoczone ulice sofii w okolice bulwaru Marii Luizy do hoteliku, który okazał się wygodny, acz nie pozbawiony niemiłych niespodziewanek w postaci karaczanowatych współlokatorów. Zrzuciwszy plecaki ruszyliśmy eksplorować Sofię.
Moj e-adres to: agatakon@yahoo.com
Czesc!
Agata
Agata, 2008-02-23 21:19:17
Adam, 2008-02-12 21:44:44
Zobacz zdjęcia:
Bułgaria
Bułgaria - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























Pozdro
marcello2, 2008-04-09 23:53:36