Załatwnianie formalności i inne frajerowania, czyli dzień drugi
Niemiłosierni frajerzy...

Perkoska2008-01-28 15:51:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Po ciężkiej nocy w skwarze wstajemy i idziemy z P szukać banku żeby wymienić trochę pieniędzy. Chłopaki zostają, a my obiecujemy, że wrócimy w przeciągu pół godziny. Wracamy po trzech trochę zmęczeni upałem i kurzem. A i H lekko poddenerowani, ale dają się udobruchać. Załatwiliśmy dużo spraw. Paszport jest przepustką do wszystkiego, bez niego nie kupisz karty pre - paid do telefonu, nie wymienisz pieniędzy.
Ale po kolei. Po wyjściu z hotelu i przejściu przez wstrętną ulicę, Cesar następnym razem będę wiedziała, co masz na myśli mówiąc duszna okolica, pełną "miejskich szaletów" (o tym będzie przy innej okazji) dotarliśmy do czegoś co przypominało skrzyżowanie. Tam "całkiem przypadkiem" natknęliśmy się na młodego chłopaka, podobno studenta anglistyki. Był bardzo pomocny, zaprowadził nas do banku i do sklepu z kartami do telefonów. No a potem oczywiście do biura turystycznego i tam skuszeni naiwnością zdecydowaliśmy się na 16 dniową wycieczkę + dwudniowe zwiedzanie Delhi za 90000 rupii. Całość zawierała samochód z kierowcą i noclegi dla naszej czwórki. Nie jest to mało, ale będziemy mieli spokój z obwożeniem nas po najdroższych hotelach i nie będziemy musieli wiecznie szukać noclegu. Dostajemy od razu samochód, którym wracamy do Namaskaru po chłopaków i bagaże. Nareszcie opuszczamy tę wstrętną norę. Z powrotem do biura żeby załatwić wszystkie formalności. Szczegółowo ustalamy trasę i w drogę. Jeszcze tego samego dnia ruszamy do Agry (200km - 5 godzin), by następnego dnia o 5:30 rano podziwiać Taj Mahal w promieniach wschodzącego słońca. Na granicy stanów nasz kierowca idzie załatwiać papierkowe sprawy a nas osaczają sprzedawcy chrupek, kokosów, wody i innych wynalazków. Podchodzi facet z małpą na sznurku i dosłownie rzuca ja nam na samochód. Wszelkie próby zniechęcenia gościa przynoszą dokładnie odwrotny skutek. Chwilę później nasz samochód atakuje kolejny facet tym razem z kobrą. Całe szczęście nasz kierowca wraca, bo pewnie następny przyprowadziłby słonia i posadził nam na dachu:)) Ruszamy w dalszą drogę.
Docieramy do hotelu późnym wieczorem, idziemy na kolację, potem kupujemy kilka lokalnych piw i wracamy do pokoju. Warunki w hotelu dobre. Może nie jest to Hilton, ale zawsze tysiąc razy lepszy niż Namaskar. Mamy klimatyzację, dzięki czemu nie cieknie z nas pot i lodówkę, w której chłodzimy piwko. Żartujemy sobie, że kierowca nas zostawi, bo zrobiliśmy dokładnie odwrotnie niż wszyscy nam mówili, zapłaciliśmy jak głupole od razu całą kwotę... Kładziemy się koło północy, pobudka o 4 rano...
Zobacz zdjęcia:
Indie
Indie - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























Mam wrazenie, ze podroz do Indii byla dla Ciebie meczarnia.Nie podoba mi sie w jaki sposob opisujesz hindusow.Wybierajac sie do Indii trzeba byc przygotowanym i nie zapominaj , ze dla nich Ty jestes cudzoziemcem.
Kasia Dutta, 2008-03-15 20:28:16