Decyzja zapadła szybko, po prostu postanowiliśmy „jedziemy” i jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy, mimo wielu przeciwności losu i porad innych. Wyjechaliśmy do Chin tylko we dwoje, tuż przed ślubem, za to z ambitnym planem zobaczenia wszystkiego, co dla nas najcenniejsze w tym kraju. Zobaczenia tego „innego” świata własnymi oczami i o własnych siłach, bez pośrednictwa agencji czy przewodników. Chwilami nie było łatwo, ale dzięki temu bardziej doceniamy NASZĄ chińską wyprawę i wciąż tęsknie spoglądamy w kierunku chińskiej ziemi, która stała się NASZYM RAJEM na ziemi. W tym kraju, bowiem, każdy znajdzie coś dla siebie.
OD PEKINU DO PEKINU (część pierwsza).
Boncol2008-01-26 20:28:16
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.67 z 5.00. 6 głosów oddanych
/> Wstaliśmy planowo o 5:30, szybki prysznic i wyjście z naszym hinduskim współlokatorem na przystanek autobusowy, by dotrzeć na Plac Quianmen wsiadamy do busa nr 22, płacąc jak zazwyczaj 1Y. Na miejscu podjęliśmy syzyfowe próby odnalezienia odpowiedniego autokaru (chińscy "naganiacze" działają bez zarzutu, nawet nie znając angielskiego). Powoli, acz sukcesywnie, nasze nadzieje na dotarcie do Wielkiego Muru na własną rękę topniały, ale na szczęście nasz hinduski przyjaciel nie poddawał się i z uporem maniaka próbował dowiedzieć się gdzie jest odpowiedni przystanek. Wreszcie udało się!!! Znaleźliśmy odpowiedni dworzec autobusowy (nieopodal Placu Tiananmen, w kierunku Hali Ludowej), gdzie kupiliśmy bilet na największą architektoniczną atrakcję - przejazd 50Y + wstęp na Mur 40Y. Dzisiaj w ofercie były tylko wycieczki do najbardziej turystycznego punktu, a więc do Badaling choć w inne dni można kupić bilety do pozostałych miejscowości, w których pobliżu wije się Mur.
Po powrocie (ok.15:00) poszliśmy zarezerwować bilety kolejowe do Datongu - jedziemy jutro o 10:10, mając okazję poznania chińskich hard sitów przez 6,5 godziny (36Y za osobę + opłata za pośrednictwo w hostelu 25Y).
W hostelu miła niespodzianka - zamontowali klimatyzację, więc wybraliśmy się na fascynujący spacer po hutongach, gdzie nikt nie spodziewał się turystów - takie klimaty lubimy najbardziej, bo dają możliwość przyjrzenia się prawdziwemu życiu zwykłych ludzi.
Po powrocie zbawienny prysznic i grzeczny marsz do łóżka, z powodu wykończenia i bólu wszystkich mięśni J Nie oszczędzamy się, chcemy zobaczyć jak najwięcej!!!
DZIEŃ PIĄTY
Dzisiaj przed nami wielkie wyzwanie - pierwsza samotna podróż koleją i to w hard sitach. Na szczęście nie było tak źle, standard odpowiada naszej 2 klasie w pociągach krótkobieżnych, z tym że każdy ma swój
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























