Decyzja zapadła szybko, po prostu postanowiliśmy „jedziemy” i jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy, mimo wielu przeciwności losu i porad innych. Wyjechaliśmy do Chin tylko we dwoje, tuż przed ślubem, za to z ambitnym planem zobaczenia wszystkiego, co dla nas najcenniejsze w tym kraju. Zobaczenia tego „innego” świata własnymi oczami i o własnych siłach, bez pośrednictwa agencji czy przewodników. Chwilami nie było łatwo, ale dzięki temu bardziej doceniamy NASZĄ chińską wyprawę i wciąż tęsknie spoglądamy w kierunku chińskiej ziemi, która stała się NASZYM RAJEM na ziemi. W tym kraju, bowiem, każdy znajdzie coś dla siebie.
OD PEKINU DO PEKINU (część pierwsza).
Boncol2008-01-26 20:28:16
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.67 z 5.00. 6 głosów oddanych
jednak Rosjanom spacerować i wznosić toasty, mimo upomnień i próśb stewardów. W Pekinie wylądowaliśmy szczęśliwie o 9:50 dnia następnego (14.06.2006) lokalnego czasu. ALLELUJA!!! I już wtedy wiedziałam, że z całej tej wyprawy, najbardziej boję się POWROTU(!)
DZIEŃ DRUGI
Chińskie lotnisko jako pierwsze wita nas swym ogromem, nowością, pięknem i czystością. Sam Pekin także oszołomił nas budowlami, porządkiem i niespotykanym chyba nigdzie indziej zorganizowaniem. Z lotniska wzięliśmy autobus nr 2 (shuttle bus, 16 Y za osobę), by dojechać do centrum. Monumentalne budowle raz po raz ukazywały się naszym oczom, by wprawić nas w zakłopotanie (bez porównania z Warszawą), ale i w zachwyt, który odbierał nawet chęć do rozmowy. Nareszcie znaleźliśmy się w tym innym świecie!!!
Obsługa na lotnisku i w autobusie miła i anglojęzyczna, to dało nam poczucie że spokojnie się porozumiemy. Czar złudy prysnął w autobusie nr 22, którym mieliśmy dojechać do "Red lantern". Z powodu zerowego kontaktu z konduktorką, pierwszy przejazd "na gapę" mamy już za sobą. Później poszukiwania hostelu - upał, kurz, coraz bardziej ciążące plecaki i nieobliczalny ruch uliczny - i wreszcie pojawia się ON, wybawca mówiący po angielsku, który wskazuje nam drogę do "Red lantern". Pokoje 6-osobowe, czyste i chłodne, wreszcie mamy swoje łóżko piętrowe, a przede wszystkim łazienkę i prysznic, który w takich warunkach odmładza o 20 lat!!!
Krótka drzemka i gastromiczno-turystyczna przechadzka po okolicy, drobinki pyłu drapią nadwyrężone już przez klimatyzację gardła, ale pokusa odkrycia nowego wygrywa bezapelacyjnie.
DZIEŃ TRZECI
Na dzisiaj zaplanowaliśmy zobaczyć Plac Tiananmen, Mauzoleum Mao Zedonga, Zakazane Miasto i Parki Jing Shan i Beihai. Plan wykonany w 100%. Największym przeżyciem kulturowym była
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























