Park Narodowy Yellowstone - opowiesc o Starym Wiernym
Dreamka Wyświetlono: 838 razy 2008-01-24 20:38:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.58 (111 głosów) |
Epizod z Yellowstone NP
Oplacalo sie przelozyc na rano spotkanie ze Starym Wiernym gejzerem.
Nazywaja go tak, bo od wielu lat, wiernie , z czestotliwoscia okolo 65 minut pokazuje swiatu na co go stac.
Laweczki prawie puste, kilkanascie osob zaledwie.
Badam teren, chce ustawic sie w miejscu, z ktorego mozliwie najkorzystniej bede mogla robic fotografie.
A potem czekamy...
Wokolo cisza...
Na razie nie dzieje sie nic.
Na malym pagorku paruje woda.
Leniwy obloczek unosi sie w gore, leciutki wiatr rozwiewa go , rozszarpuje , bawi sie tymi kawaleczkami tuz nad ziemia, zeby potem znudzony odepchnac je w niebyt
Sielanka...
Nagle rozlega sie przytlumiony grzmot.
Dzwiek ten wydobywa sie w pagorka i milknie...
zastepuje go bulgot gotujacej sie wody,
mam dziwne skojarzenie z woda gotujaca sie w ogromnym kotle ...
Znowu grzmoty, i wsrod syku na powierzchni ukazuje sie maly, moze metrowy jezyczek wody otoczony dosc duzym oblokiem pary
... Stary Wierny pokazuje nam jezyk :)
I znowu chwilowa cisza....
Wydaje sie, ze rezyser tego spektaklu nie jest zadowolony i powtarza poczatkowe ujecia po kilka razy.
Slychac dziwna orkiestre...
Dudnia bebny,skrzypce wyciagaja najwyzsze tonacje, swiszcza zapowietrzone fujarki...
Pijani muzykanci? Najedli sie chyba szaleju, bo kazdy z nich zaczyna wygrywac na swoja nute, coraz glosniej, coraz potezniej...
A moze to orkiestra na starym dworcu?
Slysze gwizd pedzacego pociagu, obija sie on echem o pobliskie pagorki, wkreca sie w uszy....
Z samego srodka stozka wybucha najpierw ogromny oblok pary, a w slad za nim , w samym jego srodku ukazuje sie stozek wody stozek wody rosnie, rosnie wysoko,
wspina sie coraz wyzej.
Zmeczony opada chwilami, zeby z potezniejsza sila siegac coraz blizej nieba.
Orkiestra tego podziemnego krolestwa nie przestaje wygrywac oszalamiajacej melodii.
A wiatr przynosi w naszym kierunku cieple kropelki pary...
Cos z tego cudu dotyka wiec i nas...
Zjawisko to trwa kilka minut zaledwie, ale jest tak wielkie, takie magiczne, takie niespotykane, ze zapada w swiadomosc gleboko, tak gleboko, ze gdy przymkne oczy, to potrafie je sobie wyobrazic na nowo...
Podziemny dyrygent wycisza orkiestre.
Woda coraz leniwiej bucha w gore, traci na dynamice,
zmeczyl ja ten niewiarygodny taniec...
Jeszcze tylko rozlega sie pomruk jakis, jeszcze szum przechodzacy w syk... bugot...
A potem znowu zapada cisza....
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















