Opis podróży, którą odbyłem w 2006 roku.
Słowacja 2006

Negaido2008-01-18 21:26:18
Wyświetlono razy (ostatnio: )
pojechaliśmy do Kieżmarku. To ładne miasto ze ślicznymi kamienicami. Tutaj muszę wspomnieć, że większość słowackich miast jest bardzo ładnych, w szczególności ich rynki i okoliczna zabudowa. W Kieżmarku też znajdował się mały zamek, niestety nie załapaliśmy się już na wycieczkę po nim bo przyszliśmy parę minut za późno. Było około godziny 17, a ja uparłem się, żebyśmy pojechali jeszcze odnaleźć ten Spiski Zamek, bo nie dawał mi on spokoju. Jak się okazało znajdował się on około 20 kilometrów za Lewoczą. Dotarliśmy do niego z 20 minut po 18,a niestety dla zwiedzających był czynny tylko do 18, więc znów nie weszliśmy. Przynajmniej go z bliska zobaczyłem. Potem kierując się moim przewodnikiem postanowiliśmy odnaleźć Spiską Kapitułę, która miała być na pobliskim wzgórzu. Jednak tam są same wzgórza, więc nie było to takie proste, ale udało nam się. Spiska kapituła to miasteczko z charakterystycznym kościółkiem otoczone murami, w którym kiedyś żyli sami duchowni. Niewątpliwie warte zwiedzenia. Wieczorem, zmęczeni wróciliśmy do domku.
Piątek zrobiliśmy dniem indywidualnych potrzeb:) Piotrek pojechał do Bodzanowic do tamtejszych kąpielisk, a mnie zawiózł wcześniej w górę, bo chciałem sobie jeszcze przed wyjazdem pochodzić i pooddychać górskim powietrzem. Wieczorem pojechaliśmy do Liptowskiego Mikułasza zobaczyć jak kwitnie tamtejsze wieczorne życie. Niestety znowu okazało się, że po południu słowackie miasta pustoszeją. Dość, że sklepy (nie dotyczy hipermarketów) i część atrakcji turystycznych jest czynna do 16 to potem znikają jeszcze ludzie. Ciekawe co robią w tym czasie...hmm...
No i w końcu nadszedł sobotni ranek i pora powrotu do Polski. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy podczas drogi powrotnej nie postanowili czegoś zwiedzić. Skoczyliśmy jeszcze do Orawskiego Podzamcza i zwiedziliśmy tamtejszy zamek. Ja chyba wyjątkowo jestem napalony na zamki;) Później pojechaliśmy jeszcze do Żyliny, to miasto także jest piękne. Jest dość duże, ale ma śliczne centrum. Chyba podobało mi się najbardziej ze wszystkich centrów słowackich miast;)
Podsumowując, nie chodziliśmy tyle po górach ile pierwotnie planowaliśmy, ale w żadnym wypadku nie żałujemy, bo było warto odwiedzić tyle miejsc. Nieoceniony okazał się tu samochód. Pogoda była piękna, więc kurtki nawet nie zakładałem. Jedynie w sobotę przelotnie popadał deszcz. W końcu naprawdę wypróbowałem moje buty Hi-tec, które kupiłem 2 lata temu do wędrówek po górach. Okazały się niezawodne. Jedzenie było tanie (no i piwo), ale wszelkie atrakcje dla turystów okazywały się już bardziej kosztowne. Poza tym rzucała się w oczy niesamowita ilość Polaków. Nie dziwię się. Po co jechać do Zakopanego, jeśli tu jest taniej, mniej ludzi i równie wspaniałe krajobrazy.
Zobacz zdjęcia:
Słowacja
Słowacja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























