Ogromna aglomeracja miejska (11 milionów mieszkańców). Przepych i nędza, pałace i slumsy. Eleganckie sklepy i żebracy na ulicach.
Wyprawa na Fin del Mundo.CZ.VI - Buenos Aires.


Henq2008-01-11 08:42:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Agnieszka i ja) idzie zwiedzać parki. Najpierw metrem (0,7 peso) do Plaza Italia. Stąd bardzo blisko jest ogród botaniczny(Jardin Botanico). Parę drzew ciekawych, ale ogólnie jest zaniedbany. Liczne wycieczki szkolne z przewodnikami.
Następnie idziemy do Jardin Japones. Tu tez widać zaniedbanie. Najciekawsze są papugi. Ten park wykorzystywany jest głównie przez opalających się.
Kolejny park to Parque 3 de Fevrero. To jest wreszcie dobrze utrzymany park. Czysty, dużo kwiatów, ogród róż, ptactwo wodne nad stawem, łódki i rowery wodne do wynajęcia. Mostki, strumyki - robię trochę zdjęć. Wracamy znów metrem.
Po południu idę do La Boca - dzielnicy artystów, jednej z najstarszych w Buenos Aires(reszta grupy była wczoraj). Z naszego Firulete szedłem ponad godzinę szybkim krokiem. Sama dzielnica jest bardzo kolorowa. Budyneczki stare, głównie piętrowe, dużo rzeźb. Na chodnikach kioski z pamiątkami, restauracje, sklepy. Dochodzę aż do starego portu, bardzo zanieczyszczonego, ze starym dźwigiem.
Wieczorem spotkanie przy kawie. Podsumowanie wycieczki.
30.XI. Czas wolny. Do 12-tej musimy opuścić pokoje. Plecaki do depozytu. Inni na zakupy, za to ja znowu do Reserva Ecologica. Gdy siedziałem na ławce i jadłem spokojnie swoje 2-gie śniadanie koło mnie przecwałowała duża, może metrowa jaszczurka. To była iguana czyli legwan zielony. Zanim odłożyłem jedzenie to mogłem sfotografować tylko ogon.
Wylot do Frankfurtu jest dopiero o 21.50 ale już o 17-tej szukamy taksówek(tzn. Marta wydzwania). Z trudem się znajdują. Ulica Maipu, przy której mieszkaliśmy jest jednokierunkowa i strasznie zatłoczona. Na ulicach korki.
Ledwo wyrobiliśmy się na 19-tą. Nie było za wcześnie, wręcz przeciwnie. Okazało się, że trzeba było stać kolejno do pięciu kolejek. Najpierw do bagażu ręcznego, aby nalepili coś na nim(po co?). Potem do bagażu dużego, potem do opłaty lotniskowej (tu zmieniają często te opłaty i nie są wliczone w cenę samolotu). Potem do kontroli paszportowej(pieczątki), potem do prześwietlenia bagażu. Ci, którzy robili duże zakupy stali jeszcze w kolejce po odbiór VATu i po zamianę peso na dolary. Okropna biurokracja. I tak doczekaliśmy do chwili odlotu.
Leciało się dobrze, bez niespodzianek.
Przykładowe ceny:
Argentyna: chleb - 1,5 peso (100USD=300peso)
Pomidory - 3,5peso/kg
Wino Cabernet - 8,2
Jogurt - 1,5
Masło(kostka 100 g) - 1,85
Zobacz zdjęcia:
Argentyna
,
Chile
Argentyna - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















