Wyprawa na Fin del Mundo.Cz.IV – Patagonia.
henq Wyświetlono: 697 razy 2008-01-11 08:31:19![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.69 (159 głosów) |
Przekraczamy granicę z Argentyną.
Zdjęcia w fotorelacjach:El Calafate, Parque Nacional los Glaciares, Fitz Roy.
18.XI. Przejazd Puerto Natales - Calafate autobusem rejsowym. Na granicy chilijsko-argentyńskiej wysiadamy 2-razy. Kontrola paszportów, pieczątki, prześwietlanie bagaży. Idzie to dość wolno. Droga po argentyńskiej stronie na odcinku kilkudziesięciu kilometrów jest gruntowa i jedzie się znacznie wolniej. Okolica półpustynna.
Koło 2-giej po południu dojeżdżamy do Calafate, pieszo idziemy przez miasto około 1,5 km do naszego hotelu - Del Glaciar Libertador. Pokoje 4-osobowe, piętrowe łóżka, umywalka, prysznic i WC w każdym pokoju. Jest oddzielna stołówka i kuchnia do przyrządzania własnych posiłków. Do wieczora mamy już czas wolny na zwiedzanie miasta, wymianę pieniędzy, zakupy pamiątek. Mimo niedzieli dużo sklepików jest otwartych, supermarkety, ale kantor tylko jeden (inne zamknięte). Miasto lepiej zadbane niż Puerto Natales, choć samo niezbyt ciekawe. Banki, restauracje, sklepy i stragany z pamiątkami. Nieduże domki zadbane, czasem drewniane - widać, że miasto w rozwoju.
19.XI. Autobusem jedziemy do lodowca Perito Moreno(60 peso). Peso argentyńskie ma wartość zbliżoną do złotówki, choć nieco mniejszą. Wstęp do parku narodowego 30 peso. Wędrujemy wyznaczonymi szlakami. Najbliższy czoła lodowca punkt widokowy jest oddalony od niego o jakieś 200 m. Słychać trzaski w lodzie i huk brył odpadających od czołowej ściany do wody (wysokość 50-80m). Stateczki z turystami podpływające do lodowca też nie zbliżają się bardziej, obawiając się fali.
Koło 15-tej jesteśmy z powrotem w Calafate. Obiad, zakupy i zwiedzanie laguny Nimez. Jest to leżący w pobliżu miasta ptasi rezerwat, ogrodzony i trzeba kupić bilet wstępu - 2 peso. W ciągu 1 - 1,5 godziny można całą lagunę obejść i zrobić dużo zdjęć.
20.XI. 7.30 - wyjazd do Chalten autobusem rejsowym. Ponieważ mamy zamiar do tego hotelu wrócić, część osób zostawia tu duże plecaki. Ja biorę wszystko, gdyż nawet śpiwór może być w Chalten potrzebny. W Chalten jesteśmy 11.30. Przed wjazdem do miasta autobus zatrzymuje się przy siedzibie parku Los Glaciares. Podzieleni na dwie grupy (angielski i hiszpański) wysłuchujemy pogadanki o parku i o tym co wolno, a czego nie wolno. Nie wolno zanieczyszczać parku, potrzeby fizjologiczne załatwiać tylko w wyznaczonych miejscach, nie wolno myć naczyń w strumykach, ani nie prać. Nie karmić bezpańskich psów, bo idą za turystami do parku i atakują, będące pod ochroną, zwierzęta. Sprzed siedziby ładny widok na Fitz Roya i inne szczyty.
Na końcowym przystanku w Chalten czekamy, aż Marta załatwi nam jakiś nocleg. Niestety , wszystko zajęte. Zamawiamy wypożyczenie namiotów w jednym sklepie, plecaki zostawiamy w depozycie w schronisku i idziemy w góry, do Cerro Torre. Dochodzimy do Lago Torre po 3 godzinach marszu. Piękne widoki, dużo kwiatów, ptaków, strumyczki i jeziorka.
| Oceń relację |
ChileWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














