Przekraczamy granicę z Argentyną.
Wyprawa na Fin del Mundo.Cz.IV – Patagonia.


Henq2008-01-11 08:31:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Lago de Los Tres, pnący się stromo pod górę, gdzie już brakuje drzew i cienia, a słońce świeci ostro. Nad jeziorkiem jestem przed 12-tą, a Tatjana i Agnieszka były już wcześniej(ustaliły rekord trasy dla grup MK Tramping - 3 godziny). Po drodze minęli nas trzej narciarze z nartami na plecach, idący na lodowiec.
Nad jeziorkiem, u stóp Fitz Roya, dłuższy odpoczynek, zdjęcia, jedzenie i picie. Wypiłem 1,5 litra mineralnej bez gazu i w strumyku znowu ja napełniłem . Gdy po 17-tej doszedłem do schroniska butelka była prawie pusta.
Po odebraniu bagaży i zwrocie namiotów idziemy na przystanek autobusowy i wracamy do Calafate, do hotelu Los G
laciares, gdzie jest reszta bagaży. Tu można odpocząć , wykąpać się lub cos zjeść. O 24.00 musimy opuścić hotel i idziemy na dworzec.
22.XI. Do 3-ciej czekamy na dworcu na autobus. Wyśpimy się w autobusie, gdyż czeka nas długa podróż. Najpierw jedziemy 600 km do RioGallegos, godzina przerwy i następnym autobusem do Ushuaia - kolejne 500 km. Droga do Rio Gallegos monotonna, hacjendy co 100 km, suchy , prawie pusty step patagoński. Czasem widzi się stadko owiec. Teren jest pofałdowany, ale czasem widzimy jeziorka i strumyki.
W Rio Gallegos nie opuszczamy dworca autobusowego, bo i czasu niewiele i nie ma tu co oglądać. (Pierwotnie mieliśmy tu nocować, ale Marta znalazła połączenie, które pozwoliło nam pokonać trasę z Calafate do Ushuaia w jeden dzień). Przekraczamy znowu granicę chilijską i znowu kontrole. Niektórzy mają jeszcze salami i pomarańcze, a żywności nie wolno przewozić. Staramy się zjeść jak najwięcej, bo to idzie do kosza. Straszą, że za jedno jabłko znalezione na granicy w bagażu, można zapłacić 100 dolarów kary.
Potem czekamy w Punta Delgada na przeprawę przez cieśnina Magellana. Wiatr był silny i obawialiśmy się , że przeprawa mocno się opóźni. Jednak kapitan promu uznał, że wiatr nie jest na tyle silny, aby przeprawę wstrzymać.
Przeprawa trwała około pół godziny. Fale były wysokie, takie, że bryzgi wody przelatywały przez cały pokład. Z tego względu drzwi autobusu były cały czas zamknięte. Kto wyszedł na pokład i chciał robić zdjęcia, był mokry. Przeprawa kończy się w Punta Azul i kontynuujemy podróż.
Robi się trochę bardziej zielono. Stada owiec coraz liczniejsze, a nawet pojawiają się stada bydła. Po powtórnym przekroczeniu granicy argentyńskiej jedziemy szosą wzdłuż wybrzeża Atlantyku. Im bliżej Ushuaia, tym większe lasy i wyższe góry. Krajobraz jak z Alp. Zatrzymujemy się tylko raz w Tolhuin, gdzie możemy coś zjeść. Potem jeszcze górska droga, przełęcz, ośrodki narciarskie z wyciągami i zjeżdżamy do Ushuaia. Koło 20-tej jesteśmy już zakwaterowani w hoteliku Torre al Sur.
Zobacz zdjęcia:
Argentyna
,
Chile
Argentyna - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















