Ciąg dalszy zwiedzania Santiago, wypad do Valparaiso i Vina del Mar. Przejazd do Villarica.
Wyprawa na Fin del Mundo.Cz.II. Od Santiago do Villarica


Henq2008-01-11 08:18:02
Wyświetlono razy (ostatnio: )
/>Miejską koleją przejeżdżamy do Vina del Mar. Jest to chilijski Sopot. Miasto ładniejsze od Valparaiso - zieleń, hotele, restauracje, palmy i pałacyki stylizowane na zamki. Idziemy na plażę, żeby zamoczyć nogi w Pacyfiku. Woda zimna, ale nieliczni, przeważnie dzieci, się kąpią. Plaża piaszczysta, piasek szary - przypomina popioły wulkaniczne.
Na obiad idę do baru samoobsługowego. Biorę 2 sandwicze z mięsem i jarzynami + dwie kawy ze śmietanką (1410 peso) i jestem najedzony.
Do Santiago wracamy autobusem po 19-tej. Śpieszymy się, bo są korki, a nasz autobus do Villarica odjeżdża o 21.15. Z hotelu bierzemy 3 taksówki, ładujemy się z bagażami i jesteśmy na czas. Jest tłok. Gdy czekamy trochę na autobus i ktoś chce odejść na bok, to przy bagażach muszą zostać przynajmniej 4 osoby. Jest dużo złodziei i dlatego takie środki ostrożności.
Autobus dalekobieżny jest wygodny, fotele może nawet lepsze niż w samolocie(bilet 10000peso). Mam miejsce w pierwszym rzędzie od przodu. Po niecałej godzinie awaria i nie możemy jechać dalej. Kierowca wzywa z firmy autobus zastępczy. Przyjeżdża po pół godzinie. Kierowca ze stewardem przeładowują nasze bagaże, a my zajmujemy takie same miejsca, jak w pierwszym autobusie. Rano steward roznosi kawę i ciasteczka.
11.XI . W Villarica jesteśmy z opóźnieniem, ale raczej wyspani. Moglibyśmy ruszyć od razu w trasę, ale są kłopoty z biletami na przejazd do Puerto Montt. Po prostu nie ma miejsc dla naszej grupy. Marta dzwoni po rożnych firmach i wreszcie znajduje połączenie. Musimy jechać do Loncoche(800 peso), tam przesiąść się na autobus do Puerto Montt(3800). Na wycieczkę w okolice wulkanu Villarica nie ma jednak czasu, gdyż pierwszy autobus jest o 12.35.
Zwiedzamy miasteczko. Niskie parterowe domki. Magazyny i hotele piętrowe. Dochodzimy do jeziora Villarica, robimy trochę zdjęć na moście przez rzekę Tolten. Sławne araukarie możemy podziwiać tylko w ogródkach i w parku. Zachmurzenie duże, wulkanu nie widać.
Wieczorem, koło 19-tej jesteśmy już w Puerto Montt. Miasto brzydkie, w rozbudowie. Nie ma co oglądać. Internet jest(400 peso/h). Schronisko ciasne, ale ciepłe. Jest gorący prysznic i wygodne łóżka.
Zobacz zdjęcia:
Chile
Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


















