Samodzielne wyprawy są, być może, ciekawsze, ale z grupą jest raźniej, szczególnie wtedy, gdy jest jakaś osoba dobrze znająca język danego kraju i panujące w nim zwyczaje. W naszej grupie MK Tramping tą osoba była Marta. Gdzie najlepiej wynająć busa, negocjować ceny, rezerwować bilety i noclegi tego się jeszcze nie wie przy pierwszym pobycie w danym kraju. Nasza wycieczka trwała 24 dni : 12 - w Chile i 12 - w Argentynie.
Wyprawa na Fin del Mundo-Cz. I Pustynia Atacama.


Henq2008-01-11 08:12:48
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
5.XI - przelot Warszawa-Frankfurt(2h), przesiadka, przelot Frankfurt-Sao Paulo(11h), przesiadka, przelot Sao Paulo-Santiago(4h). Przylot do Santiago 6.XI koło południa. Stąd mamy przelot do Calamy, ale dopiero o 19-tej. Plecaki zostawiamy w przechowalni na lotnisku i busem jedziemy do miasta. Trochę spacerujemy, wjeżdżamy kolejką na wzgórze San Cristobal, skąd podziwiamy panoramę miasta. Wieżowce, smog, w oddali - góry. Wracamy autobusem.
Wylot do Calamy zaczął się od kłopotów. Zażądano od nas dopłaty do biletu kupionego w Polsce. Chodziło o jakiś podatek, który już raz był zapłacony w Polsce. Gdy po dyskusjach Marta już chciała to opłacić, w kasie okazało się , że jest wszystko w porządku. W Calamie (międzylądowanie w Antafogasta) byliśmy po 22-giej. Tu czekał na nas bus i kierowca Hugo. W San Pedro de Atacama byliśmy koło 1-szej w nocy. Spać.
7.XI. Pobudka o 6-tej. Bez śniadania jedziemy busem do Salar de Atacama. Zajmuje on powierzchnię 3200 km2 między łańcuchem Andów i Górami Domeyki. Wysiadamy w miejscu nazwanym Sector Sonor, gdzie jest rezerwat flamingów. Jest tu nieduży budynek, w którym kupuje się bilety. Są toalety i miejsce do zjedzenie posiłków, jeśli taki się zabrało. Nam śniadanie(w cenie wycieczki) przygotował Hugo z naszym przewodnikiem Victorem, gdy myśmy fotografowali słone jeziorka, suchą zasoloną glebę, flamingi i inne ptaki. Była pokrojona salami, żółty ser, chleb, masło, owoce, ciastka i gorąca kawa(lub herbata) z termosu.
Jedziemy dalej porządną, asfaltową szosą do Socaire, gdzie zatrzymujemy się na krótko, żeby zrobić trochę zdjęć. Jest tu szkoła - porządna z boiskiem i kościółek pokryty jakąś suchą trawą. Woda jest doprowadzona betonowymi rynnami, ale roślinność jest uboga. Na tarasowatych pólkach mało co rośnie, mimo, że jest wiosna.
W kierunku Argentyny i laguny Miscanti, jedziemy cały czas drogą
...
Zobacz zdjęcia:
Chile
Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



















