English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Chile » Wyprawa na Fin del Mundo-Cz. I Pustynia Atacama.

Samodzielne wyprawy są, być może, ciekawsze, ale z grupą jest raźniej, szczególnie wtedy, gdy jest jakaś osoba dobrze znająca język danego kraju i panujące w nim zwyczaje. W naszej grupie MK Tramping tą osoba była Marta. Gdzie najlepiej wynająć busa, negocjować ceny, rezerwować bilety i noclegi tego się jeszcze nie wie przy pierwszym pobycie w danym kraju. Nasza wycieczka trwała 24 dni : 12 - w Chile i 12 - w Argentynie.

Wyprawa na Fin del Mundo-Cz. I Pustynia Atacama.

Góry, Skały, Wulkany, Doliny ... Morza, Jeziora, Rzeki, Wodospady ... Lasy, Puszcze, Parki Narodowe, Dżungle ... Pustynie, Oazy ... Informacyjne, Historyczne ... Wycieczki, Zwiedzanie ... Trekking
Wytrawny wojażerWytrawny wojażerWytrawny wojażer Henq
2008-01-11 08:12:48
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 5/5Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych

razy zdarzyły się wyłączenia prądu. Jak nie ma prądu, nie ma też wody (tylko żelazny zapas). Ulice są drogami gruntowymi, chodników brak. Dużo bezpańskich psów, usposobionych pokojowo(potem okaże się, że tak jest i w Chile i w Argentynie).
Korzystam też z internetu (800 peso/h) w jednej z licznych kefejek internetowych.

8.XI. Pobudka 3.30. Wyjechaliśmy dopiero o piątej gdyż kilka osób(ale nie z naszej grupy) zaspało i trzeba było ich budzić w hotelu(zadanie przewodnika). Kierunek - gejzery El Tatio.

Noc ciemna, niebo gwiaździste. Od wschodu widać księżyc w ostatniej fazie przed nowiem, potem wychodzi Wenus. Niebo stopniowo jaśnieje. Brzask. Kontury gór. Tuż przed wschodem, przed siódmą już jesteśmy przy gejzerach (3500 peso). Najlepszy widok jest miedzy 6 a 7 rano, gdyż wtedy para z tych gejzerów najlepiej się skrapla w chłodnym powietrzu (musi być mniej niż 0oC). Słupy pary wznoszą się na wysokość do 20m.

Chodzimy po zamarzniętej ziemi, po lodzie , między szczelinami, z których wydobywa się para. Trzeba uważać, żeby nie stanąć na kruchym lodzie, bo może się zapaść i można się poparzyć. Bywały takie wypadki. Nie należy też wdychać wydobywające się opary. Dolina jest jeszcze w mroku, ale szczyty okolicznych gór są już oświetlone. Coraz widniej i cieplej. Fumarole stają się coraz słabsze. Idziemy na śniadanko przygotowane przez Hugo i Victora (kanapki, gorąca herbata z termosu, owoce).

Przejeżdżamy busem na inne miejsce, gdzie można kąpać się w tych gorących źródłach. Ubrani byliśmy ciepło, nawet w kalesonach. Teraz przebieramy się na zamarzniętej ziemi i po lodzie biegniemy do basenu z gorącą wodą. W dnie są szczeliny, którymi wydostaje się woda o temperaturze do 85oC. Unikam tych miejsc i pływam w szerszej części basenu. Na brzegu jest chyba więcej kibiców ciepło ubranych, niż kąpiących się. Wokół góry i widać niknące fumarole.
Odjeżdżamy. Po drodze kilka fotostopów. Raz widzimy strusia nandu. Nikt nie wysiada, aby go nie spłoszyć. Potem przystanek przy jakimś jeziorku, zasilanym przez strumień nie wiadomo skąd. Jest to ptasia oaza. Wokół piaski i suche, beżowe góry.

Dłuższy przystanek przy wąwozie z kaktusami. Tyle pustyni już przejechaliśmy, a kaktusy widzimy pierwszy raz. Na skalistych zboczach kanionu rosną wysokie na kilka metrów okazy. Niektóre kwitną. Wędrujemy tak przez godzinę wzdłuż strumienia, po kamienistej ścieżce. Mijamy wodospad - nieduży, ale fotogeniczny. Wracamy ta samą drogą.

W San Pedro jesteśmy koło 13-tej. Przerwa na odpoczynek i jedzenie. Koło 16-tej zbiórka i jedziemy do Doliny Księżycowej (Valle de la Luna). Zatrzymujemy się w miejscu o nazwie Mirador de Cari - punkt widokowy nad głęboką doliną. Potem wędrujemy pod górę kamienistym zboczem nad brzeg innej doliny (Doliny Śmierci). Jest tu dużo wysokich wydm. Z jednej z nich zbiegamy w dół, zdjąwszy przedtem buty (wygodniej, piasek nie jest zbyt gorący). Skaliste zbocza doliny są poprzecinane cienkimi , białymi wstęgami gipsu. Jeden kawałek gipsu wziąłem na pamiątkę.

Przejeżdżamy kawałek busem do innego miejsca, gdzie czekamy na zachód słońca. Na wierzchołku olbrzymiej wydmy gromadzi się dużo ludzi z przygotowanymi aparatami fotograficznymi. W promieniach zachodzącego słońca robimy zdjęcia stromych skal i wulkanu Licancabur na tle Andów. Nocą wracamy do San Pedro.

Strona:  1  2  [3]
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Zobacz zdjęcia: Chile

Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Chile - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Chile - filmy z wakacji Chile - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Chile - szczepienia, porady zdrowotne Chile - kuchnia, potrawy, alkohole Chile - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Chile - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika






Kraj/region: Transport: Rodzaj wyjazdu: Wyjazd od: Wyjazd od:




Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Chile

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Chile