Krótka lecz fascynująca relacja z podróży dwóch studentów-przyjaciół odbywająca się gruzińskimi bezdrożami, ormiańskimi szczytami i karabachskimi pobojowiskami, by wreszcie zdobyć upragniony Iran i rozmarzyć się trochę. Polecam szczególnie
Szaszłyki i Kałachy, czyli nasza droga do Iranu
Tumbasek2008-01-08 01:49:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 5 głosów oddanych
Piszę ten tekst po to, by zachęcić do odwiedzania krajów, terenów, krain nierzadko zapomnianych przez świat, często nie odkrytych przez rzesze turystów, którzy "eksploatują" już sporą część naszej planety. Ale również piszę to, bo po ostatnim doświadczeniu wakacyjnym wiem, że tak naprawdę tylko podczas takich podróży możemy odkrywać innych ludzi, ich kulturę, a przede wszystkim, co miało duże znaczenie w naszym przypadku łamać straszne stereotypy i uprzedzenia, jakie wykształciły się u nas - Polaków wobec "obcych". Więc do rzeczy.
Wraz z moim kolegą Pawłem Ceranką postanowiliśmy wyruszyć w tym roku na wyprawę do Gruzji, Armenii i Iranu. Dlaczego tam? Wiele osób zadawało nam to pytanie. Odpowiadaliśmy, a dlaczego nie? Znudziło się nam jeżdżenie w miejsca oblegane przez tysiące ludzi, gdzie wszystko jest jasne i w miarę "normalne", a o których to miejscach wiemy dużo, a czasem niemal wszystko. Stąd pomysł, by jechać w tamten rejon świata. Zważywszy, że nasze studenckie budżety nie szokowały, postawiliśmy wybrać opcję niskobudżetową, opierającą się na zasadzie "minimum kosztów, maksimum wrażeń" i udowodnić, że można tam dotrzeć drogą lądową.
Wyruszyliśmy z Nowogardu 5 sierpnia i od tej pory chcieliśmy "dostać się" jak najszybciej do Stambułu w Turcji, aby móc odpocząć dłuższą chwilę. Przemieszczaliśmy się różnymi środkami lokomocji m.in. pociągiem, autobusem, busem, a nawet taksówką (spotkaliśmy dwójkę innych Polaków i całą Rumunię przejechaliśmy znacznie taniej niż pociągiem). Jechaliśmy trasą Lwów-Czerniowce-Suczawa-Bukareszt-Stambuł, śpiąc po drodze w pociągach i na dworcu w Bukareszcie na rozłożonych przez nas karimatach.
Luksusem tego nazwać nie można, ale czekaliśmy aż dojedziemy do Stambułu, żeby móc wreszcie odsapnąć po trudach pierwszego-najdłuższego etapu.
Stambuł zaszokował nas swoją
...
ania, 2008-01-09 23:06:18
grze, 2008-01-09 20:51:46
Pozdrowienia i czekam na fotkę z naszego piwka ze Stalinem. (jakoś trzeba było zbezcześcić tyrana) Tak jest! Otwartość, łamanie stereotypów, i zrozumienie trzeba promować i tłumaczyć, a ksenofobię, wąskie horyzonty potępiać!
Do zobaczenia gdziekolwiek!
Odoakr, 2008-01-09 10:23:33
Zobacz zdjęcia:
Armenia
,
Gruzja
,
Iran
Armenia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















ed, 2008-01-10 23:45:16