Krótka lecz fascynująca relacja z podróży dwóch studentów-przyjaciół odbywająca się gruzińskimi bezdrożami, ormiańskimi szczytami i karabachskimi pobojowiskami, by wreszcie zdobyć upragniony Iran i rozmarzyć się trochę. Polecam szczególnie
Szaszłyki i Kałachy, czyli nasza droga do Iranu
Tumbasek2008-01-08 01:49:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.88 z 5.00. 8 głosów oddanych
przez naszych "gospodarzy" dyrektorem stacji meteorologicznej. Tak! Dzisiaj nie mamy wątpliwości - byliśmy gośćmi ormiańskiej mafii... Bowiem kim mogą być ludzie jeżdżący najnowszymi terenowymi autami, rzucający plikami dolarów w kelnerów a następnie strzelający w powietrze dla zabawy? Jakkolwiek to brzmi, było to niezapomniane przeżycie.
Armenię zwiedzaliśmy jeszcze przez tydzień, jeżdżąc "stopem" z ormiańską diasporą, akurat przebywającą wakacyjnie w ojczyźnie, aż w końcu dotarliśmy do Górnego Karabachu - nie uznawanego przez żaden kraj samozwańczego obszaru-enklawy w granicach Azerbejdżanu, miejsca gdzie jeszcze nie tak dawno toczyły się walki azersko-ormiańskie.
Dojechaliśmy tam tzw. benzowozem z Ormianinem wiozącym 21 ton paliwa do "stolicy" Karabachu - Stepanakertu. Jadąc wąskimi dróżkami podziwiać mogliśmy imponujące górskie krajobrazy, jednak tym, co najbardziej "raziło po oczach" okazał się powojenny krajobraz - opuszczone domy, lub to, co z nich zostało, a także wszechogarniająca bieda. Nie zapomnimy nigdy widoku miasta Shusha - najbardziej strategicznego punktu w Karabachu, o który trwały najcięższe walki oraz tego, w jak chorobliwie skrajnej nędzy jest w stanie człowiek tam funkcjonować. Budynki bez okien, brak wody i wszędzie groby... takie widoki uczą pokory i zrozumienia żywiołu jakim jest wojna. Wielu pyta, więc, po co tam jechać? Po to właśnie, by zrozumieć, poczuć i uświadomić sobie, że nasza "swojskość", z jaką mamy codziennie do czynienia jest sielanką w porównaniu z tym, co można zobaczyć w innych częściach globu, tylko, że niewielu z nas jest w stanie to docenić... Karabach opuszczaliśmy z "pełną głową" i w emocjach, jakie wzbudziła w nas ta podróż. Musieliśmy jednak o tym dość szybko zapomnieć, bowiem czekał na nas jeszcze Iran...
Podróżowania po tym kraju obawiały się szczególnie nasze rodzicielki, stąd byliśmy zobligowani
...
dubaj, 2008-05-23 18:01:09
ed, 2008-01-10 23:45:16
ania, 2008-01-09 23:06:18
grze, 2008-01-09 20:51:46
Pozdrowienia i czekam na fotkę z naszego piwka ze Stalinem. (jakoś trzeba było zbezcześcić tyrana) Tak jest! Otwartość, łamanie stereotypów, i zrozumienie trzeba promować i tłumaczyć, a ksenofobię, wąskie horyzonty potępiać!
Do zobaczenia gdziekolwiek!
Odoakr, 2008-01-09 10:23:33
Zobacz zdjęcia:
Armenia
,
Gruzja
,
Iran
Armenia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























oatna, 2008-06-18 21:07:15