Z ogromną satysfakcją dowiedziałem się, że jednak… w końcu… po dwudziestu latach, pod patronatem Odyssei wyrusza do Mongolii - na Gobi, wyprawa żaglowozowa. Kolejna polska wyprawa na kołach i pod żaglami. Jeszcze bardziej ambitna, dłuższa i cięższa niż ta z 1978 roku.
Pozdrawiam serdecznie Uczestników…
Bolek Uryn
Gobi, baktriany i łowca dinozaurów na żaglowozie

Uryn2008-01-07 20:44:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
nawet jeźdźcy na wielbłądach, którzy co pewien czas pojawiali się na naszej trasie i usiłowali dorównać nam kroku.
Po dziesięciu dniach jazdy pod żaglami i pokonaniu około 1000 km zakończyliśmy nasz rajd w stolicy środkowogobijskiego ajmaku Mandał-Gobi. Jeden z pojazdów został w ułanbatorskim muzeum, drugi przywiozłem z powrotem do Polski...
Nie pozostaje mi nic innego tylko pogratulować Wojtkowi i zazdrościć mu tego wyczynu i przygody!
Zostałem przez Wojtka zaprowadzony do stodoły gdzie stał jego imponujący pustynny bojer na kołach. Oglądając go, wyobrażałem sobie te kolorowe żagle polskich okrętów pustynnych - żaglowozów - mknących tysiąc kilometrów przez Gobi. Okropny pył unoszony ich kołami, piekący w oczy i drapiący w gardle. Gorące powietrze zatykające płuca. Ale także - błękitne niebo, zielone oazy, białe jurty, lasy bezlistnego saksaułu i kamienne sajry. I stada ogromnych wielbłądów - ryczących i w popłochu ustępujących z drogi żaglowozom ...
[...] mongolskie, dwugarbne wielbłądy to naprawdę niezwykłe zwierzęta - kontynuował wspominki Wojtek. Bóg musiał być w "radosnym nastroju", gdy je tworzył. Czemu - pytasz? Popatrz sam... [na zdjęcia... uw. wł.] - Ten, kto dumnie nazwał mongolskiego baktriana okrętem pustyni chyba nie widział z bliska tego dziwoląga, łączącego dostojeństwo błazna o minie znudzonego monarchy, z garbem dzwonnika z Notre Dame. Ten zoologiczny Quasimodo ma wyraz pyska starej, znudzonej, snobistycznej Angielki z idiotycznie wystającymi, wielkimi, pożółkłymi, przednimi zębami. Na dodatek - przy żuciu - szczęki rozjeżdżają mu się na boki jak u dziadka, któremu zabrano protezy. Oczy ma przymknięte. Z tymi wiecznie opadającymi powiekami wyglądałby jak skacowany i przysypiający facet, znudzony czytaniem gazety z ubiegłego miesiąca, gdyby nie długie firanki rzęs chroniących oczy przed piaskiem. Wielka,
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























