Z ogromną satysfakcją dowiedziałem się, że jednak… w końcu… po dwudziestu latach, pod patronatem Odyssei wyrusza do Mongolii - na Gobi, wyprawa żaglowozowa. Kolejna polska wyprawa na kołach i pod żaglami. Jeszcze bardziej ambitna, dłuższa i cięższa niż ta z 1978 roku.
Pozdrawiam serdecznie Uczestników…
Bolek Uryn
Gobi, baktriany i łowca dinozaurów na żaglowozie

Uryn2008-01-07 20:44:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
rury i ceowniki, trzy motocyklowe koła i jedenaście metrów kwadratowych żagla. Po przetestowaniu na podwarszawskim lotnisku, rozłożeniu i zapakowaniu, dwa "stepowe krążowniki" pojechały pociągiem do Ułan Bator, a potem ciężarówką na skraj stepopustyni. W zmontowanych pojazdach, nazwanych "Gobi I" i "Gobi II", zasiedli trzej Polacy: Wojciech Skarżyński, Ryszard Łuniewski i Bogdan Pigłowski. Podczas rejsu [rajdu, wyprawy..?] Polacy pokonali 1000 km stepu i pustyni! Omijając nieliczne jurty i strasząc stada wielbłądów, poruszali się zarówno po terenie płaskim, jak również po stromych wzniesieniach. Szybkość przemieszczania się ich pustynnych żaglówek sięgała 80 km/godz.
Ale oddajmy głos Wojtkowi, uczestnikowi wyprawy:
[...] nasze żaglowozy ruszyły w Mongolii 1 września...
Po trzech dniach jazdy samochodem przez tereny górzyste i półpustynne dotarliśmy do samonu [powiatu] Buucagaan, w Bajanchongorskim ajmaku [województwie]. Tu nastąpił montaż pojazdów i start naszego rajdu. Pierwszy dzień był zarazem ciężką próbą w trudnym terenie. Na szczęście solidnie wiało. Miło zaskoczyło nas, że - jak się okazało w praktyce - nasze żaglowozy, wykorzystując jedynie siłę gobijskiego wiatru, potrafią pokonywać nie tylko płaski teren, lecz również duże wzniesienia.
Kolorowe żagle wzbudzały zainteresowanie mieszkańców napotykanych jurt. Araci gościnnie częstowali nas orzeźwiającym kumysem, czerpanym wprost z chłodnych, skórzanych bukłaków, suszonym, kozim serem lub sute cajem - pożywną, zieloną herbatą z mlekiem i tłuszczem. Przerywali najważniejszą w tym czasie pracę gospodarską, by nas ugościć. A jesień w gospodarstwie gobijskiego arata to okres bardzo wytężonej pracy - zbierania opału potrzebnego do ogrzania jurty w zimowe mrozy i do gotowania. W warunkach gobijskich jedynym ogólnie dostępnym opałem jest, bowiem tylko krzew pustynny saksauł lub
...
Zobacz zdjęcia:
Mongolia
Mongolia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























