Bangka – pelnomorska łupina
... doczekałem się! Zaokrętowaliśmy się na pokład wynajętej motorowej łodzi rybackiej, która ma być naszym domem przez trzy tygodnie. Trimaran miał po bokach kadłuba wysięgniki zakończone z obu stron pływakami (przeciwwagi) wykonanymi z trzech połączonych ze sobą pni bambusa. Jak na miejscowe warunki był to prawdziwy kolos. Łódź miała 120 cm szerokości, około 10 m długości i burty wystające zaledwie kilkadziesiąt cm nad wodę. Stępkę z litego drewna, burty ze sklejki i desek, szczątkowy pokład i daszek od słońca. Umieszczony w środku kadłuba niewielki silnik nadawał temu smukłemu stateczkowi znaczną prędkość.
Jaskinie Palawanu - ludożerców, Cathedral i podziemna rzeka

Uryn2008-01-05 22:58:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
z nieba obezwładnił mnie codziennym, nieznośnym, wilgotnym i gorącym kompresem. Jeszcze mój przyjaciel i nasz wyprawowy kucharz - Rey, sprawił mi niespodziankę przynosząc kubas gorącej kawy (tylko ja byłem jej amatorem w tym upale, bowiem nikt nie chciał wierzyć, że w tej temperaturze gorąca kawa smakuje szczególnie dobrze) i wyruszyliśmy. Płynąca łódź wywoływała pozorny wiatr, a daszek nad głową zapewniał luby cień. Zaczynał się kolejny, wspaniały (okropny?), dzień rejsu po Morzu Chińskim.
Dzisiaj, Deni - nasz przewodnich po labiryncie wysp, zapowiedział niespodziankę. - Przygotuj Bolo swój notes i aparat, będziesz miał, o czym pisać - śmiał się poczciwy grubas, nie chcąc mi zdradzić gdzie płyniemy.
Kilka godzin spędzonych na płynącej łodzi minęło, jak co dzień. Mnie i Rey'owi na ciągnięciu za łodzią przynęt wędkarskich, z nadzieją na złapanie wielkiej ryby. Odrywałem się od wędziska tylko by fotografować kolejno mijane wysepki i skały sterczące z płytkiego morza. Jurek walczył z wilgocią, rozwieszając gdzie się dało na łodzi wilgotne, pleśniejące ciuchy, bowiem wiatr stwarzał nikłą szansę na ich podsuszenie. Załoga tradycyjnie drzemała gdzie, kto mógł...
Kapitan zatrzymał nasze rozpędzone "canoe" daleko od brzegu. Kotwica poszła do wody. Przed nami piętrzyła się piękna wysepka - wielka skała stercząca prawie pionowo z wody, porośnięta dżungla z miniaturowa, koralowa plażą i kilkoma palmami.
Pionowe skalne ściany i płycizna rafy koralowej w chwili odpływu uniemożliwiały dobicie do brzegu nawet naszego malutkiego stateczku, tak, więc wszyscy popłynęliśmy doń wpław. Na miejscu Filipińczycy zaproponowali nam odszukanie wejścia do jaskini, która jakoby ma być w pobliżu. Zabawa trwa kilkanaście minut i w końcu rezygnujemy z poszukiwań. Deni poprowadził nas dziesięć metrów w lewo i pokazał ukryte wejście do pieczary.
...
Zobacz zdjęcia:
Filipiny
Filipiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















