Podróż do kraju, który niemal wszystkim kojarzy się z napisem made in China oraz zabawkami i tandetnymi ubraniami odbyła się w 2001 roku i kosztowała mnie około 800$. Wybrałem się w nią dlatego, że ciekawił mnie Wschód. Z resztą dalej mnie ciekawi i pociąga. O Chinach wiedziałem niewiele. Myślałem, że będzie trudno, a było - i tu użyję oklepanego zwrotu: łatwo, lekko i przyjemnie, z naciskiem na to ostatnie.
Relacja z Chin

Damon2007-11-27 00:50:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.67 z 5.00. 9 głosów oddanych
a tłumy ludzi mijały go apatycznie. Człowiek ów nie ruszał się, a po jego twarzy beztrosko spacerowały muchy. Drugi prześmieszny obraz przywodzi mi na myśl młodego Rosjanina z dużymi brakami w uzębieniu, który usiłował czytać, deklamując na głos jeden z naszych tygodników opiniotwórczych. Ot życie.
O 15:10 czasu moskiewskiego odjeżdżamy w kierunku granicy mongolskiej.
Dzień 7 czwartek 12.07
Około 11 czasu lokalnego przyjeżdżamy do Nauszek. Miejscowość wygląda jakby zapomniał o niej wolny rynek i przemiany w Rosji. Ciekawy jest bazar. Kilka zbitych drewnianych budek i około 10 osób odwiedzających, razem z nami. Przy stoisku z mięsem stoi wychudzony pies, który obserwuje podział tuszy na drewnianym pniu. Wokół radosne okręgi zatacza rój much. Przechadzamy się wzdłuż kilku uliczek i raczmy się lokalnym piwem. Sceneria miejscowości nadaje się do nakręcenia filmu.
Zbliża się czas odprawy celnej. Na peronie stoi jeden wagon. Oprócz nas jest kilkanaście osób oczekujących na przejazd do krainy Czyngis-Chana oraz pasażerowie wagonu – w większości turyści z krajów, objętych 50 lat temu planem Marschalla. W przeciwieństwie do wielu odpraw granicznych, nerwowym czekaniem na celników itp., cała sytuacja wydaje się idylliczna. Anglicy kopia piłkę z miejscową dziatwą, my smakujemy miejscowych specjałów siedząc na peronie, a obok nas rosną sterty pudeł i pakunków handlarzy mongolskich. Oczywiście na przejazd przez granicę wszyscy muszą mieć wykupiony bilet sypialny. Podróż ma trwać dwie godziny. Odpowiednio wcześniej wsiadamy do wagonu i stojąc na korytarzu (brak miejsc siedzących) oczekujemy na służby celne. Dochodzi do tego, że po pewnym czasie sami musimy poszukać celników, bo nikt się nie kwapi do odprawy, a po następnych kilkunastu minutach dla odmiany oni biegają za nami, aby wypełnić deklaracje celne. Wszystko to zabawne, niczym nie przypominające stresu
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
,
Mongolia
,
Macao
,
Chiny
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























